Oczywiście, Donald Tusk nie "dostanie" tzw. fuchy Przewodniczącego KE. Ani żadnej innej posady w rzeczonej Komisji.
Po pierwsze - Polska nie jest w strefie euro i do następnych eurowyborów nie będzie, niezależnie od tego, jak spece od propagandy i kreatywnej księgowości będą kombinować. A taka jest "świecka tradycja" Komisji, że szefem jest ktoś z eurozony. Oczywiście, od kiedy istnieje eurozona.
Po drugie - bo Komisja od następnych wyborów będzie liczyła nie 27 a 18 członków. A wtedy nie wiadomo, czy jakiekolwiek miejsce dla Polski się znajdzie, a jeśli już będzie to "sprawdzony" człowiek w rodzaju dr Lewandowskiego, który jednak pewną wiedzę i umiejętności reprezentuje i nie jest nic nie wiedzącym mgr historii, który napisał pracę o, w sumie, propagandzie w międzywojennej Polsce.
Reasumując - szansę na stołek komisarza ma mgr mgr Jan Vincent Rostowski. Jedyne na co ma szansę obecny prezes rady ministrów to posada eksperta OLAF, jeśli kiedykolwiek zechce owo biuro podejść poważnie do swojej misji i działaności. Oczywiście, na tej samej zasadzie, na jakiej Joseph Kennedy został pierwszym szefem Securities and Exchange Commission a Eugene-Francois Vidocq szefem paryskiej policji.
Krzysztof Rogalski


Komentarze
Pokaż komentarze (9)