37 obserwujących
279 notek
549k odsłon
  1119   5

Prof. Stanisław Gomułka wszystko wyjaśnił

Napięcie w stosunkach rządu polskiego z KE na tle uruchomienia środków z Krajowego Planu Odbudowy są coraz bardziej widoczne. Zainteresowani mogą prześledzić kolejność ruchów ze strony rządu i odpowiednie ruchy KE. Ostatnie pisemne tłumaczenia powędrowały do Brukseli w lipcu, od tego czasu brak oficjalnych zastrzeżeń do polskiego planu.

Choć pewnie nie wszystkiego się dowiemy, to po ruchach rządu węgierskiego, który wkurzony na podobne postępowanie wobec ich Planu pożyczył środki na rynku i uruchomił niektóre elementy Plan niezależnie od decyzji Brukseli,  widać determinację i brak złudzeń wobec postępowania KE. 

Rząd Polski takie złudzenia ma. Przeciąganie na linii Warszawa - Bruksela pewnie jeszcze potrwa, skoro minister Szymański spodziewa się środków pod koniec roku, a wcześniej mówiło się o przełomie września i października. Jest tajemnicą poliszynela, że rząd jest szantażowany przez KE aby wycofał z Trybunału Konstytucyjnego wniosek o zbadanie nadrzędności prawa unijnego nad krajowym w tym nad konstytucją Rzeczpospolitej.

Nawet mocno niechętni rządom Prawa i Sprawiedliwości politycy i dziennikarze widzą, że są to pozaprawne środki i elementarna "praworządność", o której tyle słychać w europejskim parlamencie, jest łamana w biały dzień.

W dzisiejszym serwisie "Interii" przeczytałem wywiad z prof. Stanisławem Gomułką, byłym ministrem finansów w rządzie Tuska a obecnie głównym ekonomistą w prywatnej, lobbingowej spółce BCC.

Na pytanie o Krajowy Plan Odbudowy profesor odpowiada tak:

"Obecnie chodzi o to, aby przedstawić Komisji Europejskiej plany Polski w tym obszarze. Plany te jednak spotykają się z krytyką ze strony Unii. W związku z tym jest spora niepewność, czy będą zaakceptowane - gdyż chodzi o to, aby te środki były wydawane na cele niezwiązane z pomysłami dotyczącymi kampanii wyborczej. Prawo i Sprawiedliwość myśli o wyborach, które odbędą się za dwa lata - a prezes Kaczyński na konferencji prasowej mówił o czymś zupełnie innym, niż to, co ma na myśli Komisja Europejska. Mamy do czynienia z podwójnym rozumieniem celów Krajowego Planu Odbudowy."

I dalej na temat Planu:

" Komisja Europejska rozumie go jako poprawę sytuacji przedsiębiorstw i poprawę poszczególnych krajów w dłuższej perspektywie. Chodzi o rzeczy mało związane z polityką - a raczej o te związane z konkretnymi projektami inwestycyjnymi, które powinny być podjęte niezależnie od tego, kto rządzi krajem. Partia rządząca w Polsce myśli przede wszystkim o realizacji własnych idei, związanych z potrzebą utrzymania się u władzy. Podobna sytuacja ma miejsce na Węgrzech. Różnica zdań jest bardzo silna. Sprawa ta pozostaje nierozstrzygnięta i podejrzewam, że rząd liczy na to, że jego punkt widzenia zwycięży. Jednak jest to bardzo wątpliwe - bo reguły, które ustaliła Komisja Europejska, są obowiązkowe dla wszystkich krajów i nie ma pozwolenia na wyjątki. Pozostaje pytanie, czy rząd będzie skłonny poświęcić ponad 200 mld środków tylko po to, aby osiągnąć sukces w najbliższych wyborach? Paradoksalnie ten sukces wyborczy może być mniejszy, jeżeli odrzucą środki unijne. Zatem jeżeli rządzący będą pragmatyczni, to wydaje mi się, że dojdzie do porozumienia w tej kwestii."

Nareszcie sensowne wytłumaczenie: rządy wszystkich porządnych krajów wydadzą środki na Krajowe Plany Odbudowy by przegrać w swoich krajach najbliższe wybory. Tylko rządy Polski i Węgier nie chcą tego zrobić.




Lubię to! Skomentuj38 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka