Blog
Albatros ... z lotu ptaka
Albatros ... z lotu ptaka
Albatros ... z lotu ptaka Inżynier, fizyk doświadczalny,
65 obserwujących 1119 notek 1063864 odsłony
Albatros ... z lotu ptaka, 1 czerwca 2017 r.

Kto mi dał skrzydła Michal Scipio del Campo

W Petersburgu (maj 1911 r.) demonstrował przez dwa dni płatne loty pokazowe, zdobył leż kilka nagród. Trzeciego jednak dnia, w czasie lądowania, jego Morane skapotował, a on sam został ranny. Pobyt w szpitalu, rekonwalescencja i naprawa samolotu trwały kilka tygodni. Wyjechał do Moskwy. Wziął udział w mityngu lotniczym na Chodynce. Wbrew zakazowi policji, poleciał na swym Morane nad miasto, zniżając się nawet nad Kremlem, za co zapłacił sporą karę pieniężną. Niektórzy historycy twierdzą, że Scipio del Campo był pierwszym lotnikiem, który latał nad Moskwą. Biorąc udział w 3-dniowym moskiewskim mityngu lotniczym zdobył nagrodę za prędkość lotu. W trzecim dniu miał w ciągu 15 minut dwie kraksy, w tym jedną w czasie oblotu samolotu księcia Kudaszewa- Kudaszew IV. W lipcu 1911 r., będąc w międzyczasie przez pewien okres szefem pilotów w Moskiewskiej Szkole Lotniczej, postanowił odbyć przelot turystyczny z Moskwy do Tweru. Obleciał potem kilka miast nad Wołgą, przelatując w sumie 2000 km. Wszędzie był witany entuzjastycznie, goszczony serdecznie. Również w lipcu uczestniczył w przelocie Petersburg-Moskwa (725,5 km), którego nie ukończył. Jednak w ostatecznej klasyfikacji uplasował się na 7 miejscu i otrzymał nagrodę 2700 rubli. W Moskwie, dokąd przyjechał pociągiem, spotkał księcia Konstantego Lubomirskiego i barona Krumma z Warszawskiego Towarzystwa Lotniczego Awiata, którzy przybyli na konkursowy przelot ze swymi podopiecznymi pilotami. Otrzymał od nich zaproszenie do Warszawy i propozycje współpracy z Awiatą. Przyjął zaproszenie, ale przed przyjazdem do kraju wyjechał jeszcze do Petersburga, gdzie wziął udział w mityngu w Carskim Siole, zagarniając w konkursie ponad połowę nagród.

Do Warszawy przybył z początkiem sierpnia 1911 r. W Warszawskim Towarzystwie Lotniczym Awiata. mającym swa siedzibę na Polu Mokotowskim, która była filia Cesarskiego Aeroklubu Rosji, albo raczej oddziałem Moskiewskiego Towarzystwa Żeglugi Powietrznej, przyjęto go dość niechętnie. Nie odbyło się bez otwartej scysji po jego pierwszym locie na samolocie Etrich "Taube", który stal się sensacja Warszawy. 13.08.1911 r. ok. godziny 19.00 wziął samolot celem wykonania lotu próbnego. Tak się jednak rozochocił, ze odbył na tym samolocie 18-minutowy przelot nad miastem, ca było wówczas zakazane. Na wysokości 40G0-500 metrów przeleciał wzdłuż ulicy Marszałkowskiej, nad Ogrodem Saskim, Starym Miastem, Krakowskim Przedmieściem, Nowymi Światem i Alejami Jerozolimskimi, stając się w ten sposób pierwszym Polakiem, który wykonał przelot na samolocie nad Warszawą. Lot ten był głośno komentowany w Warszawie. Michał Scipio del Campo objął obowiązki szefa pilotów warszawskiej Awiaty i prowadził działalność szkoleniową i pokazową od sierpnia 1911 r. do marca 1912 r. do likwidacji szkoły i wytwórni. W tym okresie latał na następujących typach samolotów AviaticBlériot XIEtrich i swoim Morane. Dokonał też pierwszego lotu (25.09.1911 r.) na samolocie Cywińskiego-Zbierańskiego.

Pod koniec sierpnia podjął na Morane próbę ewolucji wyższego pilotażu. Potem wyruszył swym samolotem do Kijowa celem udziału w mityngu lotniczym, który nie był udany. Tam poznał i zaprzyjaźnił się z Igorem Sikorskim- późniejszym słynnym konstruktorem lotniczym. Następnie udał się do majątku magnata Teodora Tereszczenki (samolot Tereszczenko), gdzie został pilotem doświadczalnym. Po powrocie do Warszawy przedsięwziął przelot na samolocie Farman VII do Petersburga, który miał być zademonstrowany władzom wojskowym. Przelot nie powiódł się, zakończył się katastrofą w okolicach Ostrowi Mazowieckiej. Po rozwiązaniu Awiaty nie latał do kwietnia 1912 r. a swój samolot Morane trzymał w jednym z hangarów na Polu Mokotowskim. W międzyczasie ożenił się. Późną wiosną startował dwukrotnie w Łodzi i Pabianicach. Był pierwszym Polakiem, który latał samolotem nad Łodzią. W ostatnim łódzkim starcie, tuż po poderwaniu samolotu do lotu. zawadził skrzydłem o wysokie ogrodzenie. Morane runął na drzewa i rozbił się. Pilot wyszedł z tego wypadku bez szwanku.

Po powrocie do Warszawy kupił z remanentu Awiaty samolot Blériot XI, na którym następnie wykonał loty pokazowe w Częstochowie i Sosnowcu. Stamtąd, na zaproszenie inż. Edmunda Libańskiego, wyjechał do Lwowa, gdzie dał pokaz lotu na rzecz Macierzy Szkolnej. Następnie latał w Tarnowie i Jaremczu, startując w tym ostatnim z małego pola nad urwistym brzegiem Prutu. Korzystając z bliskiego sąsiedztwa, odbył potem rajd na Węgry, gdzie demonstrował loty pokazowe w Marmaros-Sziget, Kassan, Nagy Karolyi i innych miejscowościach. W końcu lata i na początku jesieni latał jeszcze w Rzeszowie, Cieszynie i Bielsku, w tych ostatnich na rzecz Macierzy Szkolnej.

Skomentuj Obserwuj notkę Napisz notkę Zgłoś nadużycie
NEWSY - TOP 5

O mnie

Zakorzeniony w historii Polski i Kresów Wschodnich. Przyjaciel ludzi, zwierząt i przyrody. Wiara i miłość do Boga i Człowieka. Autorytet Jan Paweł II

Ostatnie notki

Obserwowane blogi

Najpopularniejsze notki

Ostatnie komentarze

  • Dla Przyjaciół. Zbliżają się święta Bożego Narodzenia....
  • O wojnie: poczytaj mnie TATO, poczytaj mnie MAMO ! Dywizjon 303 - Arkady Fiedler (29957) -...
  • https://www.salon24.pl/u/albatros/714189,most-w-toruniu-o-jeden-most-za-daleko-w-przeklamywaniu-n...

Tematy w dziale