Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
66 obserwujących
1419 notek
1226k odsłon
220 odsłon

"Polski charakter" bohaterów

Goma Afryka
Goma Afryka
Wykop Skomentuj1

POLSKIE PIEKŁO

http://patpozaire.free.fr/photogallery/avions-aeroports/airport-goma-nyiaragongo-27_12_04-michael-fabry_a.jpg

CZARNA DZIURO NIEPAMIĘCI I POGARDY

Sanacja pod sąd z wszystkimi konsekwencjami.

Pamiętamy wszyscy słynne "sławojki".

Wybudowano w latach 1921-36 mnóstwo szkół nawet 3 izbowe.

Ostatnio wrócił do nich poseł Myszkowski. Ale czy wie o czym mówi?

Wtedy w tamtych latach poważnym problemem były warunki sanitarne na wsiach w obiektach publicznych.

Sam pamiętam takie "slawojki" w mojej szkole podstawowej.

Przesypane chlorem chroniły przed epidemią chorób zakaźnych.

Czego doświadczył sam dr medycyny Sławoj Składkowski od premiera Sikorskiego ?

image

Ono totalnej obstrukcji. Czy kiedyś nim dojdzie do kolejnej tragedii narodowej jak te walki premier RP Donald Tusk - prezydent RP Lech Kaczyński w latach 2008-2010 spowodowały śmierć lub zaginięcie w niewyjaśnionych okolicznościach tylu wybitnych ludzi - obywateli Rzeczypospolitej.

Odnalazłem na mapach satelitarnych HUBERTA - Ił-18 ex-SP-FNC.

Odnaleziony "HUBERT" na lotnisku?

image

Lotnisko KALEMIE Republika Demokratyczna Kongo rok 2006

image

Natomiast "Hubert" Polnipponu, Ił-18D numer fabryczny 188010903, ze znakami

rejestracyjnymi Swazilandu 3D-SBZ, ex-SP-FNZ, ex-SP-FNC, ex-D-AOAT, ex-DDR-

STN, został zniszczony na ziemi ogniem broni pokładowej przez samolot

lotnictwa wojskowego Zimbabwe, na lotnisku polowym Kalemie, w Demokratycznej

Republice Kongo, prowincja Katanga, niedaleko od granicy Tanzanii, pozycja

29deg15minE, 5deg53minS, dnia 24 listopada 1998 roku.

Bezpośrednio przed atakiem samolotów Zimbabwe na lotnisko Kalemie, "Hubert",

przybyły Bóg raczy wiedzieć skąd, wyładował 96 żołnierzy rwandyjskich. Rwanda

wspierała wtedy rebeliantów zwalczajacych kongijski rząd prezydenta Laurenta

Kabili, zaś rządowi Kongo wsparcia wojskowego udzielały Zimbabwe, Angola i

Namibia. Uszkodzenia trafionego z działka 20mm Iła-18 nie nadawały się do

naprawy w warunkach polowych. Z "Huberta" wymontowano silniki na części

zamienne do innych Iljuszynów Wiktora Anatoliewicza; wrak do dzisiaj stoi

obok pasa startowego w Kalemie. Wszystko wskazuje na to, że w momencie

zniszczenia, samolot był nadal własnością Polonia Airways, w leasingu do Air

Cess.

image

Odnaleziony HUBERT Ił-18 POLNIPPON v-ce premiera Sekuły


image

image


Za Dariuszem Baliszewskim znawcą epoki Władysława Sikorskiego na uchodźctwie cytuję fragment pracy tego historyka.

https://historia.uwazamrze.pl/artykul/1149189/oskarzony-slawoj-skladkowski

Warszawa, sierpień 1939 r. W pierwszym rzędzie, od lewej: minister spraw wojskowych Tadeusz Kasprzycki, prezydent RP Ignacy Mościcki i premier Felicjan Sławoj Składkowski

image

DARIUSZ BALISZEWSKIData publikacji: 21.02.2019 r.Data aktualizacji: 05.06.2019 r.Nr wydania: 3/2019

Oskarżony Sławoj Składkowski

Czy rzeczywiście Felicjan Sławoj Składkowski, generał dywizji Wojska Polskiego, premier II RP, doktor medycyny i wolnomularz, „miał ambicję być jedynie sprawnym wykonawcą poleceń Piłsudskiego, a po jego śmierci – Mościckiego i Śmigłego-Rydza”?

Najwybitniejszy polski znawca dwudziestolecia międzywojennego Andrzej Garlicki pisał o premierze Sławoju Składkowskim: „Był bezmyślnym, tępym politykiem. Najgłupszym, najbardziej chyba ograniczonym z polityków Drugiej Rzeczypospolitej. Nic nie rozumiał z tragicznej sytuacji, w której przyszło mu działać. Był bezmyślny programowo. Miał ambicję być jedynie sprawnym wykonawcą poleceń Piłsudskiego, a po jego śmierci – Mościckiego i Śmigłego-Rydza. Świat dla Sławoja był prosty i nieskomplikowany. Na wszystko miał tylko jedną receptę: radosny optymizm”.

To jedna z delikatniejszych opinii, jakie o premierze Składkowskim zapisała surowa historia. „Wulgarny w zachowaniu się i w mowie – napisze o nim płk Marian Romeyko – wiecznie się spieszył, ruchy jego były szorstkie, nieopanowane, wzrok rozbiegany, którego nie potrafił zatrzymać na jednym miejscu czy osobie. Widział i słyszał jedynie to, co uprzednio zamierzał zobaczyć, czy usłyszeć… Umysł jego nie podlegał woli skupienia, zastanowienia się, przemyślenia. Wyniosły, zarozumiały, arbitralny i arogancki w stosunku do podwładnych”.

Cat-Mackiewicz wprost nazwie go „obłąkańcem”, „Piotrem Wielkim w klozetowej skali”, „komendanta Piłsudskiego wachmistrzem Soroką”, wreszcie w Paryżu w 1940 r. publicznie na łamach prasy oskarży go o kradzież w Rumunii polskiego złota. „A poza tym był to zresztą dobry człowiek, dobry żołnierz, dobry Polak – napisze. – Zwichnęli mu umysł, pozbawili poczucia uczciwości żołnierskiej, ci, co zrobili go premierem, wyrządzając mu tym największą osobistą krzywdę”.

Winny klęski wrześniowej?

Nie ma chyba w całej polskiej historii drugiego podobnego przypadku publicznego oskarżenia i w istocie skazania na niesławę i utratę dobrego imienia człowieka, polityka, bez choćby wysłuchania drugiej strony, bez choćby pobieżnej oceny wszystkich dokumentów, faktów i okoliczności. Dla Polski i Polaków miał Składkowski pozostać na zawsze winnym nieprzygotowania kraju do wojny, winnym klęski wrześniowej, winnym śmierci setek tysięcy ludzi. I, prawdę mówiąc, nikt lub prawie nikt do dzisiaj nie odważył się stanąć w jego obronie. Lecz oto wydarzyła się rzecz niepojęta i zupełnie nieoczekiwana. Ten rzekomo bezmyślny, nieinteligentny, niczego nierozumiejący Składkowski po wojnie, aby mieć z czego żyć, zaczął pisać felietony i eseje, które publikował w prasie w Wielkiej Brytanii, Stanach Zjednoczonych i we Francji. Felietony o Polsce w dwudziestoleciu, o życiu codziennym, o problemach politycznych, o sprawach i bolączkach społecznych, o miłości i śmierci. Tak powstały „Kwiatuszki administracyjne i inne” i „Nie ostatnie słowo oskarżonego”, książki, w których Sławoj zapisuje całą prawdę o sobie, swojej służbie i swojej pracy, swoich troskach i swoich radościach. I oto ten rzekomy tępak, ćwierćinteligent, bezmyślny i ograniczony, najgłupszy premier w całych polskich dziejach w swej publicystyce przedstawił się Polsce i światu jako znakomity pisarz, wspaniale głęboki umysł, mądry, wnikliwy, wrażliwy człowiek. Nagle okazało się, że nie miał w sobie nic z tępego zupaka, że był z wykształcenia lekarzem, chirurgiem i to chirurgiem z własną, bogatą praktyką. Poszedł do Legionów, by walczyć o Polskę. I tak na zawsze został żołnierzem.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale