Albatros ... z lotu ptaka
Droga do Prawdy nie zawsze jest kręta.
66 obserwujących
1418 notek
1223k odsłony
208 odsłon

"Polski charakter" bohaterów

Goma Afryka
Goma Afryka
Wykop Skomentuj1

Być może najbliższy prawdy o Sławoju był prof. Adam Krzyżanowski, gdy w swych „Dziejach Polski” zapisał, że: „Sławoj Składkowski był człowiekiem szczęśliwym. Zaciągnął się do Legionów. Czuł się stale żołnierzem powołanym li tylko do wykonywania rozkazów wydawanych przez przełożonych, którzy za niego myśleli i kierowali jego postępowaniem. Nie żarła go ambicja wpływania na tok wypadków. Wystarczyło mu być posłusznym komendantowi Legionów, a po jego śmierci następcy”. Zarzucano mu, że nie przygotował kraju do wojny, że w ogóle nie przewidział zbliżającej się katastrofy. Zapomniano przy tym, że Składkowski na mocy politycznej umowy był całkowicie ograniczony w roli premiera. Za politykę zagraniczną odpowiadał płk Józef Beck, za wojsko i sprawy związane z obronnością kraju i przygotowaniami do wojny – marszałek Śmigły-Rydz, a za gospodarkę i skarb – prezydent Mościcki i wicepremier Kwiatkowski. Uprawnienia Składkowskiego dotyczyły wyłącznie administracji i podniesienia stanu sanitarnego kraju. I nikt do dzisiaj nie powiedział głośno, że przecież to nie on rządził, nie on podejmował decyzje i nawet nie on je wykonywał.

I choć tylko formalnie był premierem, to po wojnie, gdy Beck, Śmigły i Mościcki już nie żyli, wypowiadał się w swej publicystyce jak najprawdziwszy premier, także w ich imieniu, przypominając, że w 1939 r. budżet samego miasta Berlina był większy niż budżet całej Polski. Przypominał, że nakłady na wojsko i przygotowania kraju do wojny w ostatnich latach sięgały, a nawet przekraczały 50 proc. całego budżetu Polski. Żadne inne państwo w Europie i na świecie nie zdobyło się w obliczu zbliżającej się wojny na podobne do naszych wyrzeczenia i ofiary. Przypominał, jak bardzo zostaliśmy oszukani przez sojuszników, którzy we wrześniu nie udzielili nam najmniejszej pomocy, a zamiast bomb. Wreszcie przypominał, że w dniu 17 września, w którym zgodnie z podpisanymi umowami miał ruszyć na Niemcy francusko-brytyjski front zachodni, na Polskę ruszył sowiecki front wschodni, odbierając Polakom ostatnią nadzieję zwycięstwa. Nic jednak w tej tragicznej historii, pisał, nie upoważnia nikogo do nazywania ówczesnego polskiego rządu, rządem klęski narodowej, jak to czynił w Paryżu nowy premier i Wódz Naczelny gen. Władysław Sikorski.

Pięciokrotna odmowa Sikorskiego

W Rumunii, w kilka tygodni po dymisji rządu i wiadomości, iż Wodzem Naczelnym został mianowany gen. Władysław Sikorski – gen. Sławoj Składkowski postanowił 30 września 1939 r., zgłosić się do wojska: „Do Pana Generała Władysława Sikorskiego Wodza Naczelnego i Ministra Spraw Wojskowych. Proszę Pana Generała o przyjęcie mię do czynnej służby wojskowej w każdym stopniu i funkcji, które Pan Generał uzna za stosowne. Jestem lekarzem chirurgiem i pragnę służyć żołnierzowi polskiemu”. W grudniu 1939 r. przyszła odpowiedź. „Paryż 30 listopada 1939 r. Tajne, przez ambasadę. Do Pana byłego Prezesa Rady Ministrów Felicjana Sławoja Składkowskiego, Băile Herculane. Otrzymałem Pańskie zgłoszenie do służby czynnej. Żąda Pan w swym podaniu rzeczy niemożliwej. Nie rozporządzam tak silną policją ani żandarmerią, by ochronić Pana od zniewag i zamachów, które spotkać Go muszą w każdym większym skupieniu polskim. Pan, Prezes Rządu odpowiedzialnego za bezprzykładny pogrom, jakiegośmy doznali, powinien zrozumieć, że jedno mu teraz pozostaje: dać o sobie zapomnieć. Minister Spraw Wojskowych i Wódz Naczelny Sikorski, generał dywizji”.

Dzisiaj historykom już wiadomo, że Sławoj czterokrotnie zwracał się do gen. Sikorskiego z prośbą o zgodę na powrót do czynnej służby w Wojsku Polskim i raz z prośbą o przeniesienie do armii brytyjskiej. I pięciokrotnie spotykał się z odmową. W październiku 1940 r., podczas swej ucieczki z Rumunii do Palestyny, poprzez konsulat w Istambule, zwrócił się z tą samą prośbą do Pana Prezydenta Władysława Raczkiewicza, „będącego najwyższym Autorytetem Państwa i Narodu”. Skutkiem tej depeszy było polecenie zameldowania się w Komendzie Ośrodka Zapasowego Samodzielnej Brygady Strzelców Karpackich w Latrun w Palestynie. Tak oto z dniem 25 stycznia 1941 r. gen. Sławoj Składkowski otrzymał funkcję inspektora sanitarnego jednostek i instytucji Armii Polskiej na terenie Palestyny i wykonywał ją przez cztery miesiące, tak długo, jak długo nie dowiedział się o tym gen. Sikorski, który, dowiedziawszy się o służbie Sławoja, natychmiast przeniósł go do Stacji Zbornej dla Generałów w Tel Awiwie z uposażeniem II Grupy i z zaznaczeniem, że ma pozostać bez przydziału służbowego. Dla każdego, kto dzisiaj śledzi uważnie wydarzenia tzw. wojny polsko- polskiej i rozwój naszej polskiej mowy nienawiści, ta historia premiera Składkowskiego i generała Sikorskiego wydaje się niezwykle ważna i pouczająca. Tyle że był to dopiero jej początek.

Wykop Skomentuj1
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale