Według mnie księża nie powinni angażować się w politykę.
Czas kazania to powinien być czas na nauczanie wiernych jak mają żyć. Pewnie wielu tego potrzebuje. Wielu, a może Wszyscy? Czas kazania to nie czas na ustalanie treśli ustaw, nie mówiąc już o agitacji na rzecz konkretnych polityków.
Rozumiem to tak, że ksiądz ma prawo i obowiązek mówić na przykład o wartości życia. O tym kiedy ono się zaczyna i kończy. Mówić czego oczekuje w tym zakresie od wiernych. Ale gdy zaczyna mówić o ustawach, to jednak wchodzi na nie swój teren.
Jeśli księża jednak w politykę wchodzą to oczywiście można komentować i krytykować ich wypowiedzi.
Wku.... mnie jednak krytyka taka jak w artykule K. Wiśniewskiej:
http://wyborcza.pl/1,86116,10241367,Ksieze__lecz_sie_sam.html
Pomijam treść, chodzi mi o formę. Sformułowania typu "księże lecz się sam", "przepisywanie esbeckich teczek" wobec księdza Isakowicza-Zaleskiego są ohydne. Robienie z księdza "fana esbeckich teczek" jest oburzające.
Chyba, że pani redaktor nie zna życiorysu księdza? Ale wtedy oburzające jest, że ktoś taki pracuje w wielkiej gazecie.
A osobom, które nie znają życiorysu księdza Isakowicza-Zaleskiego polecam film "Zastraszyć księdza". Szczególnie przejmujące są archiwalne zdjęcia z wizji lokalnej zrobionej dzień po napadzie na księdza, kiedy to wiązano go i kazano mu pokazywać jak zachowywał się w trakcie napadu. Link do jednek z fragmentów:
http://www.youtube.com/watch?v=bhwVmK2XLqs&feature=player_detailpage#t=167s



Komentarze
Pokaż komentarze (2)