Paweł Wroński w dzisiejszej GW napisał komentarz dotyczący słów Obamy o "polskich obozach koncentracyjnych". Zakończył zdaniem "Nasz kraj powinien uczynić coś ... by przestał być uważany w świecie za ognisko antysemityzmu ...".
Pytanie z jakiego powodu Polska jest uważana w świecie "za ognisko antysemityzmu"?
Widzę dwie odpowiedzi:
a) Tak się na świecie przyjęło myśleć, między innymi dlatego, że powtarza się zbitki o "polskich obozach koncentracyjnych", ale antysemityzm w Polsce jest na podobnym poziomie jak w innych krajach.
b) Poziom antysemityzmu w Polsce jest faktycznie wyższy niż w innych krajach.
Zakończenie komentarza P. Wrońskiego jest uzasadniony jeśli mamy do czynienia z odpowiedzią b).
W Wikipedii można znaleźć fragment: 15 listopada 2006 roku Europejski Kongres Żydów opublikował, w związku wojną Izraela w Libanie, raport, stwierdzający wzrost antysemickich incydentów w UE, szczególnie w zachodnich krajach Unii jak np. Francja czy Niemcy. Raport Stephen Roth Institute opublikowany w 2010 roku odnotował wzrost ilości antysemickich incydentów w Europie Zachodniej o ponad 60% i przypisał je kampaniom przeciwko wojnie w Gazie prowadzonym w 2009 roku.
A w innym miejscu: W podobnym tonie skomentował raport EJC naczelny rabin Polski Michael Schudrich, stwierdzając że "Rozpowszechnione na świecie stereotypy są całkowicie nieprawdziwe. Kraje kojarzone z antysemityzmem, czyli niestety również Polska, w rzeczywistości wcale takie nie są. Antysemickie zachowania występują natomiast na liberalnym, wolnym Zachodzie."
Biorąc pod uwagę, że są to opinie środowiska żydowskiego to należy co najmniej wywnioskować, że poziom antysemityzmu w Polsce jest mniejszy niż na zachodzie. A mówienie o jakimś szczególnie wysokim poziomie polskiego antysemityzmu jest przyprawianiem Polsce „gęby antysemitów”.
Wszelkie objawy antysemityzmu, faszyzmu, ksenofobi należy zwalczać. Ale należy też zwalczać "gębę" jaką się Polsce przyprawia. A taka wypowiedź Obamy tą "gębę antysemitów" nam wzmacnia - pewnie wielu Amerykanów ją słyszało, a sprostowań niekoniecznie. I z tym trzeba walczyć.
Izrael uznał niemieckiego pisarza Guntera Grassa za "persona non grata", po jego krytyce Izraela - jakoś nie szukano uzasadnień dla krytyki starszego, siwiejącego noblisty.
Polska tak właśnie powinna się zachować w takiej sytuacji. Bardzo głośno protestować i żądać sprostowania, a nie szukać dziwnych usprawiedliwień dla Obamy.



Komentarze
Pokaż komentarze