Skandaliczny komentarz Jarosława Kaczyńskiego pod adresem sędzi, która wydała wyrok w sprawie PiS-owskiego spotu "Kolesie" po raz kolejny pokazuje, gdzie brat Prezydenta - doktor nauk prawnych - ma poważanie dla majestatu prawa i szacunek dla prawomocnego wyroku.
Nie po raz pierwszy zresztą, bliźniacy komentują niekorzystne dla nich wyroki używając argumentów ad personam wobec sędziego, który je zasądził. Oskarżali już wymiar sprawiedliwości o aktywne uczestnictwo w "układzie", badali drzewo genealogiczne poszczególnych sedziów doszukując się w rodzinie postaci ideologicznie obcych, ostetnacyjnie lekcewazyli wezwania do wykonania wyroku. W ich ocenie tylko taki sędzia zasługuje na szacunek, i tylko taki sąd może egzekwować prawo, którego wyroki nie uderzają w PiS.
Przewodnicząca składowi sedziowskiemu sędzia, której Kaczyński wytknął młodzieńczą niekompetencję, wezwał, by "nie aprobować" takich ludzi w aparacie państwowym i zarzucił nielojalność wobec Polski, powinna Kaczyńskiego... pozwać do sądu. Zdaje mi się, że dość łatwo udowodni, iż niesprawiedliwe słowa zawiedzionego wyrokiem polityka naraziły ją na utratę zaufania konieczną do wykonywania zawodu. Jeśli Kaczyński dostanie po kieszeni, podwójnie się zastanowi zanim ponownie w ten sposób skomentuje działanie wymiaru sprawiedliwości.
To właśnie powinien być oręż w walce z Prawem i Sprawiedliwością - konsekwentne pociąganie do odpowidzialności nie mogącego się pogodzić z utratą władzy polityka. Znając jego gorącą głowę i nieumiejętność trzymania języka za zębami, okazji by uderzyć go po kieszeni będzie do wyborów aż nadto.


Komentarze
Pokaż komentarze (83)