Dzisiejszy wyrok Sądu Okręgowego w Katowicach w sprawie Alicja Tysiąc przeciwko "Gościowi Niedzielnemu", korzystny dla Tysiąc, nie zamknie zapewne dyskusji nad kwestią korzystania w pełni z należnego kobiecie prawa do aborcji. Dzięki dokonanej w uzasadnieniu ocenie, pomoże jednak zrozumieć, jaką logiką kieruje się "Gość..." a pośrednio również część hierarchów Kościóła Katolickiego walcząc o rząd dusz, zwłaszcza tych nienarodzonych.
Sąd przypomniał, że korzystając z wolności słowa przestrzegać należy praw należnych jednostce. W tym zakresie nie jest wolnością wypowiedzi wypowiadanie takich poglądów, które adresata niesprawiedliwie krzywdzą. Wolność jednych kończy się więc tam, gdzie zaczyna się wolność drugich i ich prawa. Skandujący na rozprawie "Cenzura" sympatycy Marka Gancarczyka mają na ten temat pojęcie zgoła inne. "Gość" a więc Kościół, w ich ocenie powinien mieć prawo nazwać kogokolwiek mordercą czy przyrównać do hitlerowskich zbrodniarzy. A Tysiąc niech się cieszy, że nie urodziła się trzysta lat temu, bo spłonęłaby na stosie.
Kościół, i pokazuje to nie tylko ten wyrok, ale cała historia antyaborcyjnej krucjaty kościóła, z lubością angażuje się w obronę życia poczętego, nie tylko przekraczając granicę prawa (świadczą o tym ten i podobne wyroki), ale też próbując samemu je na nowo wytyczać. Tysiąc odmówiono aborcji (mimo iż jak wykazał sąd miała do niej prawo) w atmosferze społecznej presji i napięcia, które skutecznie podkręca między innymi Kościół. Efektem nagonki na osoby które legalnie chcą dokonać aborcji jest coś, o czym od dawna mówi się w środowisku bez ogródek - strach lekarzy przed dokonywaniem zabiegu mimo uzasadnienia prawnego, które operację czyni legalnym.
W obronie nie dającej się nijak wytłumaczyć żądzy Kościoła by stanowić prawo staje spora część prawej strony sceny politycznej, w imieniu której głos zabrał felietonista "Gościa", Marek Jurek, komentując wyrok na łamach portalu Fronda.pl:
To poważne uderzenie w wolność prasy i prawo do mówienia o ochronie życia. To już nie jest sprawa jednej redakcji. To kwestia ustrojowa.
Dla posła, dobrem absolutnie niezbywalnym jest możliwość bezkarnego lżenia jednostki, której postępowanie katolickie pismo uznało za niesłuszne. Komentując uzasadnienie sądu Jurek wyświadczył Kościołowi niedźwiedzią przysługę. Domagając się dla "Gościa" prawa do nazywania kobiety zabójcą i porównywania jej do nazistowskich zbrodniarzy upewnił niezdecydowanych w przekonaniu, na czym kościołowi zależy najbardziej.
Pozostaje mieć nadzieje, że sądy tak długo uderzać będą po kieszeni stojąc na straży prawa i zdrowego rozsądku, aż Gancarczyk i podobni mu krzyżowcy zrozumieją, że prowadzenie podobnej krucjaty najzwyczajniej się nie opłaca.


Komentarze
Pokaż komentarze (21)