Na kryzys związany z „Aferą Hazardową” Premier zareagował zapowiedzią niemal całkowitej delegalizacji hazardu. Oto przygotowywana jest ustawa, po wprowadzeniu której, z ulic znikną „jednoręcy bandyci”, a jedyne legalnie działające automaty staną w polskich kasynach. Na wprowadzeniu ustawy może skorzystać, o ironio, bohater afery hazardowej – Ryszard Sobiesiak, który jako Prezes Casino Polonia Wrocław kontroluje... siedem dużych kasyn na terenie kraju.
Zaczyna być tradycją, że w sytuacjach podbramkowych Premier zacietrzewia się i wali na oślep. Pal sześć, jeśli dzieje się to na boisku. Tusk – piłkarz, paprający akcję za akcją, doprowadzi do frustracji najwyżej własnych kolegów z drużyny. Gorzej, jeśli reaguje tak w realnym życiu i polityce. W najlepszym wypadku, składając zapowiedzi bez pokrycia, naraża się na śmieszność. W najgorszym, psując prawo, ewidentnie szkodzi nam wszystkim.
Premier, zapatrzony w sondaże i oczekiwania opinii społecznej chciał już kastrować pedofilów, rozwiązywać PZPN (przed czym, w zasadzie bez wysiłku, obroniła PZPN UEFA), teraz chce zabronić hazardu. Problem z Premierem polega na tym, że za żadną z tych spraw nie zabrał się z właściwej strony, a sposób w jaki się zabiera, każe sądzić, że nie na skuteczności mu zależy, lecz na chwilowym choćby zyskaniu społecznego poparcia. Póki co, taka strategia bywa skuteczna. Przestanie być, jeśli Polacy przyzwyczają się, że Tusk żadnej z podobnych spraw nie doprowadza do końca, a wiele z nich nawet nie rozpoczyna.
Premier nie dostrzega też istoty sprawy, co w zasadzie nie dziwi, jeśli przyjąć, jak wyżej, na czym faktycznie mu zależy. Wrzód jaki pękł wraz z „aferą hazardową” to nie kwestia hazardu w ogóle. Chodzi raczej, i tego dotyczyły zarzuty stawiane każdemu ze zdymisjonowanych bohaterów tej afery, o nieakceptowany, a być może nawet nielegalny lobbing, jaki odbywał się przy tej okazji, a w którym uczestniczył konstytucyjny minister i ważny polityk partii rządzącej. Delegalizacja hazardu przy tej okazji, zamiast przyśpieszenia prac nad dobrą ustawą lobbingową, nie dość, że jest utopią, świadczy o kompletnym niezrozumieniu problemu. Istnieje bowiem ryzyko, że przy podobnej aferze dotyczącej choćby wyrobów spirytusowych, Tusk niczym Kononowicz, zdelegalizuje alkohol. A na trzeźwo, taki rząd będzie po prostu nie do zniesienia.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)