W społecznym komitecie popierającym Jarosława Kaczyńskiego znalazł się rektor Państwowej Wyższej Szkoły Filmowej w Łodzi, Robert Gliński. Łódzki PiS chwali się, ze znany polski reżyser obdarzył Kaczyńskiego zaufaniem i popiera kandydaturę prezesa Prawa i Sprawiedliwości na najwyższy urząd w Państwie.
Kłopot w tym, że sam Gliński o swoim poparciu dla Jarosława - Kandydata dowiedział się z mediów. Wzburzony określił decyzję o wpisaniu go na listę jako "kuriozalną" i zapewnił, że po pierwsze nikt go o to nie pytał, a po drugie - co ważniejsze - on sam nigdy by takiej decyzji nie podjął.
Łódzki radny PiS-u, zapytany o sytuację, wyjaśnia tryb konstruowania list poparcia w regionie:
1. Należy sprzwdzić, czy kandydat na "popierającego" wypowiadał się w sposób urągający o PiS
2. Należy sprawdzić, czy nie był w komitecie popierającym inną partię.
3. Kandydat powinien oświadczyć, że wyraził zgodę na poparcie.
Spełnienie trzeciego kryterium, jak widać, nie jest warunkiem absolutnie koniecznym. Gliński nie podpisał zgody, a jednak znalazł się na liście popierających. Istnieją więc dwa, absolutnie kluczowe - nie wypowiadać się źle o PiS i nie należeć do innego komitetu.
Tak skonstruowane kryteria rozszerzają listę popierających Jarosława Kaczyńskiego o liczne grono najważniejszych osobistości, nie tylko polskiej, ale światowej polityki, sportu i życia społecznego.
Źle o Prawie i Sprawiedliwości nie wypowiadał się nigdy nie tylko Benedykt XVI, ale również Stephen Hawking, Barack Obama i wokalista U2 - Bono.
Nie mówił tak też obecny trener Adama Małysza Hannu Lepistoe, skrzydłowy Los Angeles Lakers Kobe Bryant, ani żaden z dwudziestu pięciu zawodników piłkarskiej kadry reprezentacji Brazylii. Żaden z nich nie był też nigdy w żadnym komitecie poparcia konkurencyjnych partii politycznych.
To daje wystarczający asumpt do wciągnięcia ich na listę Społecznego Komitetu Poparcia kandydata na prezydenta - Jarosława Kaczyńskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)