Komorowski 41,2
Kaczyński 36,7
Napieralski 13,6
Po opublikownaiu blisko 95% cząstkowych danych PKW widać niewielką, kilkuprocentową przewagę marszałka nad Jarosławem Kaczyńskim i lepszy niż prognozowano wynik Grzegorza Napieralskiego, któremu na czas kampanii udało się przechytrzyć swoich wyborców i pokazać się jako koncyliacyjny zwolennik porozumienia i nowoczesności.
W nadchodzących tygodniach będziemy więc świadkami ostrej, bezpardonowej kampanii wyborczej. To będzie inna kampania niż dotychczas - teraz gra idzie o wszystko.
O sukcesie któregoś z kandydatów zadecyduje tak na prawdę wyborca SLD. Elektoraty pozostałych kandydatów to plankton, nie będący istotnym wspraciem dla żadnego z kandydatów. Na kogo poleci Grzegorz Napieralski i jego wyborcy, ten wygra.
PiS będzie się starał przekonać lewicowego wyborcę, że tylko Kaczyńskiemu jest po drodze z Napieralskim. W sumie nie będzie to trudne, od dawna PiS głosi zbieżne z SLD pomysły na konstruowanie socjalnej gospodarki. Próbka koalicji PiS-SLD istnieje już w mediach publicznych i, jak widać, radzi sobie nieźle. Elektorat PiS przełknął to z mniejszą niestrawnością niż koalicję PiS-Samoobrona-LPR. A Napieralski i lewicowi wyborcy zapomnieli już jak ginęła Blida i kogo, w pierwszym odruchu, obarczyli za to odpowiedzialnością.
PO ma szansę w tym, by o Blidzie konsekwentnie przypominać. Ta część elektoratu SLD, dla której ideologia jest ważniejsza niż gospodarka, będzie przez Platformę konsekwentnie straszona powszechną w IV RP inwigilacją polityków i dziennikarzy, rzucaniem oskarżeń bez pokrycia w świetle kamer, IPN-em, z pomocą którego PiS chciał na nowo pisać historię Nowej Polski. Przekaz będzie jasny - wszystko to wróci, jeśli prezydentem zostanie Jarosław Kaczyński.
Jednocześnie, zanim Napieralski nie zadecyduje, odbywać się będzie namiętne całowanie kandydata SLD w zadek. Próbkę dali obydwaj kandydaci w swoich pierwszych przemówieniach po opublikowaniu danych sondażowych. Kaczyńskiemu niewątpliwie przyjdzie to łatwiej - od dawna dogaduje się z SLD w rozmaitych sprawach, a wynik I tury pokazuje, że ani wyborcom PiS, ani SLD, niespecjalnie to przeszkadza.
Komorowski, który w debacie w TVP wytknął Napieralskiemu obłudę i przypomniał, że brata się z tymi, którym zarzucał doprowadzenie do śmierci Blidy, będzie musiał całować z większym obrzydzeniem. Może z zamkniętymi oczami.
Wygra ten, kto będzie całował namiętniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)