Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski
20
BLOG

Ś.P. IV Rzeczypospolita

Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski Polityka Obserwuj notkę 0

Stało się. Polacy powiedzieli NIE Jarosławowi Kaczyńskiemu, bijąc rekord wyborczej frekwencji i kończąc definitywnie ewidentną pomyłkę jaką było obdarzenie go i jego partii kredytem wyborczego zaufania przed dwoma laty. Szkoda, że po raz kolejny przeżyliśmy rozczarowanie władzą; dobrze, że ponura farsa obiegła wreszcie końca. Nasza w tym, Polaków, zasługa.

Daliśmy znak, że cel nie uświęca środków. Że nie ma zgody na walkę z korupcją metodami z minionej epoki, zgodnie z którymi podżega się do przestępstw, podsłuchuje, szuka kwitów, domniemywa się winę, a podejrzany musi udowodnić, że jest inaczej. Że służby podległe rządowi nie powinny aktywnie uczestniczyć w kampanii wyborczej ani realizować akcji na zamówienie politycznych zwierzchników.

Pokazaliśmy, że bardziej niż rozliczanie przeszłości interesuje nas przyszłość, że wolimy budowanie porozumień ponad podziałami niż strzelanie do upiorów historii. Rozliczyliśmy rządzących z rażącej nieumiejętności wzniesienia się ponad własne obsesje, by zamiast fałszować historię, pracować na lepsze jutro.

Uznaliśmy za niebezpieczną władzę, która zawłaszcza instytucje państwowe jawnie, cynicznie i bez skrępowania. By uzyskać złudne wrażenie rządzenia bez jakiejkolwiek kontroli. Pokazaliśmy, że jest inaczej, występując w roli faktycznych recenzentów. To nie telewizja, nie prokuratura, nie organy ścigania, lecz my patrzyliśmy władzy na ręce i uzbrojeni w kartkę i długopis odebraliśmy im prawo decydowania w naszym imieniu.

Pokazaliśmy władzy, która nie uznaje autorytetów i jest przekonana o własnej nieomylności, że to od nas zależy tak naprawdę ocena ich rzeczywistej wartości. Że tylko im się zdawało, że wiedzą, potrafią, czynią lepiej. Nie kupił tego lud, jak się okazało – wcale nie tak ciemny.

Nigdy więcej ludzi o marnej reputacji – premier kiedyś obiecał, ale obietnicy nie dotrzymał. A to my – Polacy, przekuliśmy słowa w czyny. Zapamiętaliśmy i nie wybaczyliśmy Jarosławowi Kaczyńskiemu, że powierzył polskie rolnictwo Samoobronie i Andrzejowi Lepperowi, a szkolnictwo - liderowi marginalnej dziś partii, mającej w swoich szeregach zafascynowanych faszyzmem łysogłowych. To dzięki nam Roman Giertych zadeklarował odejście od polityki i to my nad realizacją tej obietnicy będziemy odtąd czuwać.

Postawiliśmy wreszcie tamę bodaj najśmieszniejszemu rządowi w powojennej historii Polski. Zbieranina przypadkowych ludzi, których często największą kompetencją było bezgraniczne oddanie Premierowi, wyląduje na śmietniku historii. Z czasem, gdy na skutek, mam nadzieję, mądrych rządów PO „pożyje się lepiej”, zapomnimy o nich bez żalu. Pozostaną pewnie kawały o wysokim rangą polityku, który nie ma konta i któremu nic wielkiego się tak naprawdę nie udało. I stos wesołych filmów w Internecie.

Okazało się, że każdy głos się liczy. I że faktycznie wiele od nas zależy. Jeśli ktoś wcześniej wątpił, to po tych wyborach uwierzy. Że los rządu, nawet tego, który naiwnie wierzy, że pozbędzie się kontroli na cztery lata sprawowania władzy, leży w naszych rękach.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka