Jeśli prawdą jest, jak podawały media, że PiS chciał przed wyborem marszałka cytować z mównicy aneks do raportu Macierewicza dotyczący Komorowskiego, reakcja Platformy była ze wszech miar nieodpowiednia. Można było robić swoje – przeprowadzić głosowanie bez zarządzania przerw, a wcześniej pozwolić jednemu z PiSowskich pretorian wygłosić na forum sejmu Macierewiczowskie rewelacje.
Po pierwsze, niewiele osób potraktowałoby je poważnie. Tak jak mało kto poczuł się „porażony” po publikacji pierwszej wersji raportu.
Po drugie – jeśli kogokolwiek owe sensacje postawiłyby w złym świetle, prędzej byłby to PiS niż rozpoczynający dziś urzędowanie Marszałek. Pozostałoby wrażenie nie umiejącej się pogodzić z porażką władzy, która nawet po wyborach robi wszystko, by oczernić cieszącego się autorytetem człowieka.
Na skutek tak obranej strategii, polski telewidz odniósł mylne przecież wrażenie, że ten sejm nie będzie się wiele różnił od poprzedniego. Dodatkowo cięgi zabrał Bogu ducha winny Marszałek Senior – Religa, którego szczerze było żal, a który wybrnął z trudnej sytuacji tylko dzięki zwołanym naprędce konsultacjom z przedstawicielami sejmowych klubów.
Jeden obraz pozostał w pamięci ze szczęśliwego, mimo wszystko, zakończenia poniedziałkowych obrad. Marszałek Komorowski dziękuje rządowi Jarosława Kaczyńskiego przyznając, że jego gabinet również „ma udział w budowaniu Polski niepodległej”. Ustępujący Premier, w tym momencie jako nieliczny siedząc, nie składa rąk do oklasków. Jest różnica klasy, co?


Komentarze
Pokaż komentarze (3)