Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski
131
BLOG

Pała z Religii

Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski Polityka Obserwuj notkę 15

Wprowadzenie możliwości zdawania religii na maturze, o czym po cichu przebąkuje nowa minister nauki, byłoby jak potężny sierpowy w szczękę wszystkich tych, którzy dali Platformie kredyt zaufania w nadziei, że zaprowadzą w kraju normalność. 

Jeśli wypowiedź Katarzyny Hall miała charakter kurtuazyjno ogólnikowy – pal sześć. Informacja, że „przewidziane są prace, umożliwiające zdawanie matury z religii” póki co nic nie znaczy, a jednocześnie buduje atmosferę zgody na linii rząd – kościół. Gorzej, jeśli Minister Katarzyna Hall faktycznie planuje podjąć działania ku realizacji takiej obietnicy. A to oznaczać już będzie niespotykany dotąd precedens i zapewne poważne naruszenie konstytucji. 

Mniejsza z tym, że matura z religii byłaby fikcją. Już dziś, wątpliwości niektórych ekspertów od nauczania budzi choćby sam fakt wystawiania ocen z tego „przedmiotu”. Piątki z religii wystawiane są za wszystko – za frekwencję w kościele, sumiennie prowadzony zeszyt, bądź, jak to było w moim przypadku – na życzenie. Jaką ocenę chcesz, Piotrusiu? – piątkę! To masz i pamiętaj o paciorku. Jak i co ocenić na maturze – nie wiadomo. Kto będzie oceniał? Też nie. A jeśli już egzamin z religii, to dlaczego właśnie z chrześcijańskiej? 

Pomijam tez fakt, że wiara  „za ocenę” , a więc po prostu dla nagrody, kłóci się z ideą wiary w ogóle. Pisał o tym Platon, ale o tym chyba mało kto zdaje sobie sprawę. Co to za wiara, którą pielęgnujemy dla nagrody? Jaką wartość ma zgłębianie nauki Chrystusa, jeśli robi się to jedynie aby zdać maturę? Ilu z nastolatków wybierze religię jako przedmiot bo czuje, że tak to im bliskie, a ilu z czystego koniunkturalizmu, bo łatwiej o piątkę z religii niż z biologii? 

Znacznie poważniejsze znaczenie ma jednakże ewidentne naruszenie konstytucji, jakie stanowiłoby stworzenie takiej możliwości. Ustawa Zasadnicza gwarantuje rozdział Państwa i kościoła, a jednocześnie zakazuje dyskryminacji kogokolwiek na tle uznaniowym. Wprowadzenie matury z religii chrześcijańskiej, bo o to wszak chodzi, będzie taką dyskryminacją, bo ramię w ramię, ze swym chrześcijańskim kolegą, nie będzie mógł zdawać religii wyznawca buddyzmu, manicheizmu, czy islamu. 

Niestety, wszystko wskazuje na to, że Pani Minister wygłasza owe deklaracje doskonale zdając sobie sprawę z niemożności ich realizacji. Wie zapewne, że na drodze stanie Trybunał konstytucyjny i spora mimo wszystko, niechęć Polaków do wprowadzenia takiej matury (w sondażu PBS DGA aż 61% nie chce religii na maturze, przeciwnego zdania jest 32). Tym bardziej wstyd, że rozbudza nadzieje kleru.  

 

Na koniec - wypowiedź Katarzyny Hall po spotkaniu z Abp Nyczem nie jest pierwszą, tak bardzo zaskakującą. Nie dalej jak dwa tygodnie temu, na łamach Rzeczpospolitej, wyrwało się Pani minister: „ksiądz Jankowski jest dla mnie jak rodzina”. Jak mówiła – „Jankowski jest wrażliwy, umie pomóc”. Pewnie ma wobec księdza dług osobistej wdzięczności, pewnie słusznie, pewnie faktycznie w którymś momencie otoczył ją pomocą. Ale pewnie byłoby lepiej, gdyby zawczasu ugryzła się w swój, w jakiś sposób publiczny język. Minister edukacji, wygłaszając takie słowa pod adresem księdza antysemity, legitymizuje, choćby niechcący, jego poglądy. Szkoda, że Pani Minister, wobec której zaistniał największy chyba kredyt zaufania gdy tylko  jej nazwisko pojawiło się na ministerialnej giełdzie, zaczyna trwonić swój autorytet. 

 

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (15)

Inne tematy w dziale Polityka