Jan Pospieszalski, Krzysztof Czabański, Anita Gargas, Andrzej Urbański - to tylko kilkoro spośród sygnatariuszy „Listu Otwartego" w obronie Mariusza Kamińskiego. W opublikowanym liście zarzucili Donaldowi Tuskowi brak rozwagi i histeryczny wręcz atak na szefa CBA. Co łączy wymienionych wyżej sygnatariuszy poza tym, że podpisali się gremialnie pod tekstem kuriozalnym, nieprawdziwym, żeby nie powiedzieć wręcz... histerycznym właśnie?
Wszyscy oni, to mniej lub bardziej zatwardziali admiratorzy PiS-u, niektórzy, jak Urbański, wdzięczni poprzedniej władzy za upchanie ich na publicznych stanowiskach, inni - jak Pospieszalski - po prostu bezkrytycznie weń zakochani. Jeszcze inni, jak niewymieniony wyżej senator Zbigniew Romaszewski, który list też podpisał - to aktywni działacze Prawa i Sprawiedliwości.
Można by, jak to czynili często politycy będący niedawno u władzy, zapytać: czego boją się stający w obronie szefa CBA politycy i dziennikarze, skoro próby sprawdzenia, czy Biuro za jego kadencji nie dopuszczało się nadużyć, wywołują u nich gęsia skórkę. Tylko że czasy rzucania na lewo i prawo insynuacji, w ślad za którymi nie idzie nic ponadto, minęły i dziś w dobrym tonie jest założyć raczej, że nie mają nic do ukrycia.
Tym bardziej, że jak doniósł „Dziennik", raport przygotowywany przez Julię Piterę nie wskazuje na nieprawidłowości mogące dać podstawę do wnioskowania o zmianę szefa CBA. To też pewna nowość - raport z postępowania, które w zasadzie oczyszcza Kamińskiego z podejrzeń, takim właśnie wnioskiem się kończy. Nie szuka się haków na siłę, nie stawia się tez do późniejszego udowodnienia, nie dokonuje się nadinterpretacji. Niektórym, jak widać, takie postępowanie nie mieści się w głowie.
Niezależnie od poglądów politycznych, prawo jest prawem - skoro można usunąć Kamińskiego ze stanowiska jedynie w ściśle określonych przypadkach, trzeba mieć absolutną pewność, że kryteria owe spełnił. W przeciwnym wypadku, choć się to może nie podobać, ma prawo piastować stanowisko. Raport Pitery jest więc jedynie próbą rzetelnej odpowiedzi na postawione w tym celu pytania. I tym jest, właściwie, a nie histerycznym atakiem na Bogu ducha winnego Kamińskiego.


Komentarze
Pokaż komentarze (12)