Polityka Zagraniczna
To niewątpliwie dziedzina, w której gabinet Donalda Tuska odniósł sukces, stanowiący podwalinę przyszłych, konkretnych korzyści. Tym bardziej, że fundamentem sukcesu na tym polu są działania, w których rząd jest faktycznie niezły - budowanie atmosfery zaufania, utrzymywanie pozytywnych relacji z partnerami w Europie, przekonywanie, że jesteśmy wiarygodni i przewidywalni. Fakt, że zmiana stylu prowadzenia polityki zagranicznej na lepszy, efektywniejszy niż Anny Fotygi, była stosunkowo łatwa. Nie umniejsza to jednak dyplomatom decydującym dziś o kierunku polityki zagranicznej.
Na czele resortu mamy wreszcie Europejczyka z krwi i kości, poważanego i lubianego w Ameryce. A wspomaga go cieszący się estymą, pewnie większą poza krajem niż wewnątrz, Władysław Bartoszewski. Ocieplenie stosunków z Rosją, w niezrozumiały sposób krytykowane przez posłów PiS, mniej entuzjastyczne, ale prowadzone w zgodzie z naszym interesem negocjacje z USA w sprawie tarczy antyrakietowej, czy wreszcie partnerska retoryka w dyskusjach z Niemcami na temat gazociągu z Rosji - to namacalne owoce pracy naszych dyplomatów. I ewidentna różnica w stylu uprawiania polityki zagranicznej przez obecny i poprzedni gabinet.
Służba Zdrowia
Trudno było oczekiwać, że jak za dotknięciem czarodziejskiej różdżki, rząd rozwiąże wszystkie problemy służby zdrowia. Ale nie można oprzeć się wrażeniu, że na czele resortu Donald Tusk postawił osobę, którą zadanie częściowej choćby naprawy systemu, przerośnie. Rynek usług medycznych jest dziś biznesem, czy to się komuś podoba, czy nie. Usługi medyczne są i będą, przynajmniej częściowo, płatne. Usprawnienie służby zdrowia polegać więc miało na uszczelnieniu systemu, by nie pakować w worek bez dna i jednoczesnym określeniu za co pacjent płaci, a co należy się w ramach ubezpieczenia. Taka polityka przynosi sukcesy - można wskazać przynajmniej kilka szpitali w kraju, które, zarządzane przez sprawnych menedżerów, zamiast utalentowanych lekarzy, nie dość, że wychodzą na prostą, to jeszcze same na siebie zarabiają. Tusk liberał zapomniał o tym i stery Ministerstwa Zdrowia powierzył Ewie Kopacz, która ma pewnie dobre intencje, ale nie jest wybitnym menedżerem i cudów nie dokona.
Służbie zdrowia potrzebny jest wstrząs, skutkiem którego pacjent otrząśnie się ze złudzeń, ale będzie miał pewność, że złotówki przeznaczone na jego leczenie, obraca w palcach dyrektor, który zna się na rozkręcaniu biznesu i nie pozwoli placówce popaść w długi. Czy to zrobi obecna szefowa resortu zdrowia - szczerze wątpię.
Edukacja
W zakresie edukacji, podstawowej i wyższej, brak na razie wyraźnego planu co zrobić i na kiedy. Szefową MEN czytelnik prasy codziennej kojarzy głównie z rozbrzmiewającego raz na jakiś czas sporu o religię na maturze, czego Pani Minister, wbrew kolegom z rządu i pewnie wbrew konstytucji, jest gorącą orędowniczką. Poza tym o jej pomysłach słychać niewiele. Przyznać jednocześnie trzeba, że projekty zarówno resortu Edukacji jak Nauki i Szkolnictwa Wyższego nigdy nie budziły zainteresowania opinii publicznej. Dopiero za kadencji Romana Giertycha zaczęto mówić o pracy MEN-u, niestety, głownie w negatywnym kontekście. Dziś może to i lepiej, że Panie Minister Hall i Kudrycka pracują głównie w zaciszach swoich gabinetów. Efekty tej pracy, mam nadzieje, poznawać będziemy wraz z upływem czasu.
Sprawiedliwość
Minister Ćwiąkalski, najbardziej, po Radosławie Sikorskim, krytykowany przez opozycję członek tego rządu, ma szansę odnieść spektakularny sukces, jeśli tylko uda mu się doprowadzić do rozdzielenia stanowisk ministra sprawiedliwości i prokuratora generalnego. Na razie aktywność ministra zbyt często koncentruje się wypominaniu faktycznych grzechów poprzednika, ale determinacja, z jaką mówi o reformie, karze mieć nadzieję na jej szybką realizację. Z Ćwiąkalskim jest podobnie jak z Sikorskim - obaj objęli resorty po ministrach kontrowersyjnych. O ile jednak Fotyga mogła wydawać się śmieszna, popularny Zbigniew Ziobro w rękach Kaczyńskiego był jak zapałki w rękach dziecka. Mając to na uwadze, przyjście Ćwiąkalskiego to zmiana dobra - na czele ważnego resortu stanął doktor habilitowany nauk prawnych, mający dla prawa konieczny szacunek. Odnoszę więc wrażenie po tych pierwszych trzech miesiącach, że niczym negatywnym Minister Sprawiedliwości nas tym razem nie zaskoczy.
Finanse
Minister Rostowski póki co snuje plany - wprowadzenia podatku liniowego od 2010, obniżenia podatku CIT, likwidacji tzw. podatku Belki. Przynajmniej w kwestii tego ostatniego jest, zdaje się, zbyt gorliwy. Podatek od zysków kapitałowych, po pierwsze, istnieje w całej Europie, choć sporo niższy niż „nasze" 19%. A po drugie, jego likwidacja, jak szacują eksperci, nie przyniesie znaczących oszczędności.
Jako zwolennik głębokich reform gospodarczych i wprowadzenia waluty Euro w możliwie niedalekim terminie, Rostowski zaskakuje brakiem widocznej aktywności. Nie słychać, by budował w rządzie koalicję na rzecz reformy finansów publicznych. Nie przypomina w mediach, na ile to istotne. Nie stawia premiera pod ścianą przypominając, że za chwilę wzrost gospodarczy wyhamuje i na reformy będzie już za późno. To jedno ze znaczących zaniedbań obecnego rządu - będąc na fali popularności, na początku kadencji, można zdecydować się na działania niepopularne, by liczyć na odbicie w sondażach przed następnymi wyborami. Tymczasem rząd zasypuje gruszki w popiele. Regulacji pozwalających skończyć z marnotrawieniem owoców wzrostu, nie ma.
Szkoda, że Rostowskiemu brakuje odwagi Balcerowicza. Bo okazja do reformy finansów państwa jest dziś, a jutro może już jej nie być. Mówienie o konieczności ograniczenia długu publicznego i trzymania w ryzach inflacji, nie wystarczy. A póki co na tym właśnie skupia się Minister.
Gospodarka
Trudno powiedzieć, że w ministerstwie gospodarki praca wre. Są jednak czynione pewne, zapowiedziane w expose przez premiera, kroki. Waldemar Pawlak zdążył przygotować kilkadziesiąt aktów prawnych (głównie rozporządzeń), których wprowadzenie ułatwi np. zakładanie działalności gospodarczej, uprości rachunkowość w firmach, znowelizuje ustawę podatkową. Wciąż jednak czuć, że to mało. A już na pewno mało się o tym mówi. Stojący na stercie koniecznych do zmiany ustaw Janusz Palikot, sprawia wrażenie bardziej efektywnego. Zbyt dużo mówiło się o jednym okienku, w którym Polak założy działalność, aby teraz w tempie ślimaczym dłubać przy konkretach. Jeśli jednak przygotowane projekty będą rzetelne i w sposób znaczący uproszczą procedury, wyeliminują bariery i zachęcą do bycia przedsiębiorczym, zostanie mu wybaczone. Pośpiech w tej materii może być nie do końca wskazany.
Można by rzec, że rząd kompromisu, dialogu i zaufania, jakim niewątpliwie jest ekipa Donalda Tuska, już z tej tylko przyczyny zasługuje na wysoką ocenę. I tak się dzieje, w jakiejś mierze - rankingi politycznej popularności są przez Polaków traktowane jak plebiscyt sympatii. Koncyliacyjny Tusk, przystojny szef Ministerstwa Spraw Zagranicznych, lubiany nie tylko we Wrocławiu Bogdan Zdrojewski, Grzegorz Schetyna - biznesmen, który odniósł sukces. Wszyscy piękni, wykształceni. Nikt nie krzyczy i nie rysuje podziałów. Sprawiają wrażenie chcących się dogadać za wszelką cenę.
Ale ten gabinet doszedł do władzy na fali niezadowolenia poprzednikami i z tej właśnie przyczyny powinien być rządem przełomu. Dobrze, że przywiązują wagę do formy i PR, ale na równi ze stylem oczekujemy efektów ich pracy. Czas ucieka, a rząd, przynajmniej w kilku obszarach, jakby dreptał w miejscu. A przecież ten rząd ma kredyt zaufania. Premier może stanąć przed kamerą i zapowiedzieć działania niepopularne, ale konieczne i większość z nas go zrozumie. A tym, którzy odwrócą się dziś, przejdzie, gdy zobaczą za trzy lata efekty rządowej polityki.
Od tego rządu wymaga się więcej. Ten rząd nie może popełnić grzechu zaniechania. Ten Premier nie może kalkulować, co mu się bardziej opłaci. Ten kraj zasługuje, by konieczne reformy realizować na fali wzrostu gospodarczego i dobrej koniunktury. Bo wtedy bolą one najmniej. Pozostaje mieć nadzieje, ze pierwsze 100 dni tego gabinetu to konieczny rozbieg, po wzięciu którego rząd na dobre się rozpędzi.


Komentarze
Pokaż komentarze (5)