Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski
41
BLOG

PiS pisze historię

Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski Polityka Obserwuj notkę 18

Prawo i Sprawiedliwość pisze historię na nowo. Pal sześć, jeśli robi to eks-premier. Cokolwiek bowiem plecie, robi to jako przedstawiciel opozycji. Takie jego prawo. A nasze, jak zauważył niedawno Sławomir Nitras, nie komentować każdej bzdury jaką Jarosław Kaczyński wypowie. Gorzej, jeśli weryfikuje historię urzędujący prezydent, który od początku swej prezydentury nawet nie stara się udawać, że nie jest funkcjonariuszem PiS-u. Nie płaci składek, nie ma partyjnej legitymacji, ale od korzeni odciąć się nie zdołał, o czym konsekwentnie przypomina.

Nie zapraszając Adama Michnika na obchody rocznicy Marca ‘68 raczej pokazał dowód własnej małostkowości, zacietrzewienia i kompleksów, niż dopiekł samemu Michnikowi. Dał jasny sygnał, że jeśli kogoś nie lubi, orderu wręczać mu nie będzie. Przy okazji ulokował Michnika w niezłym towarzystwie – Bartoszewski, Zoll, Safian, Wałęsa, teraz Michnik. Żadnego z nich prezydent nie darzy sympatią, co w przypadku obecnej głowy państwa, jest faktycznym komplementem i powodem do zadowolenia.

Szkoda jedynie, bo pamięć o marcu ’68 stopniowo zanika, za co odpowiedzialność spada m.in. na Lecha Kaczyńskiego. Dziś ok. 7% gimnazjalistów, licealistów i studentów z grubsza wie, co działo się w marcu 1968. Prawie 90 % ankietowanych nie ma o tym bladego pojęcia. Czasem kojarzy jedynie że chodzi o jakieś protesty.

Prawda tymczasem, jest niepodważalna i Prezydent dobrze ją zna, choć na swój użytek niewygodne fakty pomija.

8 marca 1968 odbył się demonstracyjny wiec studencki, którego bezpośrednim powodem było usunięcie z Uniwersytetu Warszawskiego Henryka Szlajfera i Michnika właśnie, w związku z protestem obydwu przeciwko zdjęciu z afisza „Dziadów” Kazimierza Dejmka. Uczestników demonstracji brutalnie spacyfikowała milicja, wsparta przez bojówki stworzone naprędce z ochotników – członków PZPR, pracujących w okolicznych zakładach produkcyjnych. Sam Michnik, w związku z protestem, został niedługo potem osądzony za „wybryki chuligańskie” i skazany na trzy lata więzienia. Rok później, w ramach amnestii, wyszedł na wolność z „wilczym biletem”.

Co robił Lech Kaczyński i brat Jarosław, w czasie gdy na dziedzińcu Uniwersyteckim pałowano żaków – nie wiadomo dokładnie. Sam prezydent w trakcie obchodów rocznicy przyznał, że był z bratem na dziedzińcu, ale... Biblioteki Uniwersyteckiej. Jak dodał – jako „szeregowy żołnierz”.

Prezydent ma swoje sympatie, choć więcej pewnie antypatii. Kto nie z nim, ten przeciwko –udowadnia. Trudno się dziwić, że Michnika nie znosi – kierowaną przezeń gazetę uważa od lat za element „układu”, a krytyka rządów brata, wyrażana na jej łamach od pewnego czasu, jest dla prezydenta zniewagą, której nie może wybaczyć. Słabo oceniany w sondażach, wyśmiewany przez prasę zagraniczną, z małymi szansami na reelekcję, prezydent powodów swej zbliżającej się porażki upatruje wszędzie, tylko nie w sobie. I tak będzie, do momentu, kiedy odejdzie z urzędu.

Po drodze jednak, on i jego brat, zdążą namącić w głowach, zwłaszcza młodym, których pamięć daleko nie sięga. Dostało się już Kuroniowi, Michnikowi, dostało wielokrotnie Wałęsie, któremu ostatnio PiS-owscy radni ze Szczecina odmówili Honorowego Obywatelstwa miasta, bo „wypowiadał się krytycznie o rządach PiS”. Przykład dla działaczy idzie z góry.

Prezydentura Kaczyńskiego czyni szkody, w tym również w świadomości historycznej. A może poczynić jeszcze większe. Pozostaje mieć nadzieje, że nie wszyscy damy sobie wmówić jak było i kto faktycznie stał po stronie Zomo. Bo w to, że historia sprawiedliwie oceni z jednej strony tych, którzy siedzieli przy Okrągłym Stole, z drugiej zaś Prezydenta Kaczyńskiego – nie wątpię.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (18)

Inne tematy w dziale Polityka