Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski
30
BLOG

Rozsądek Pierwszej Damy

Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski Polityka Obserwuj notkę 6

Popierając metodę zapłodnienia in vitro w wywiadzie dla tygodnika „Wprost” Maria Kaczyńska po raz kolejny pokazała, że jej głos, dobiegający z pałacu prezydenckiego, jest odważnym głosem rozsądku. Nie po raz pierwszy zresztą, Prezydentowa zaskakuje pozytywnie. Będąca obiektem złośliwych komentarzy na początku prezydentury męża, Maria Kaczyńska buduje swój image Pierwszej Damy w sposób jakże różny od poprzedniczki, ale wywołujący tak jak u Kwasniewskiej, niekwestionowaną sympatię.

Ciepło o Prezydentowej mówią nawet krytyczni wobec jej męża publicyści. Marcin Wojciechowski z „Gazety”, w artykule „Pałac za zamkniętymi drzwiami” pisze z uznaniem zapewne, że Maria Kaczyńska ma w kancelarii męża opinię dobrego ducha. Trudno się z nim nie zgodzić, nawet dysponując jedynie podawaną przez media wiedzą o poczynaniach Pierwszej Damy.

Jednocześnie, aktywność Prezydentowej nierzadko stoi w sprzeczności z oczekiwaniami płynącymi wprost z Torunia, z poglądami konserwatywnej części PiS, w tym samego Jarosława Kaczyńskiego, wreszcie - tak jak w kwestii in vitro – z jedynie słusznym światopoglądem prezentowanym przez część hierarchów kościelnych.

Mimo to Kaczyńska potrafi w tym wszystkim zachować zbawienny umiar – nie pojawia się w mediach nader często, waży słowa, stara się mediować, nie jątrzyć. Jest kobieca i matczyna na swój sposób – pamiętamy jej wizytę w szpitalu w Ustrzykach Górnych, i spotkanie z Czeczenką, której trzy córki zmarły z wyziębienia w trakcie przechodzenia z matką przez zieloną granicę. Było w tym autentyczne współczucie zamiast politycznej kalkulacji, a przynajmniej takie odniosło się wrażenie.

Za swoją postawę Prezydentowa często płaci surową cenę. Zbrukana przez Ojca Rydzyka po słynnym apelu do Marszałka o niezmienianie zapisów konstytucyjnych dotyczących ochrony życia, zrobiła to co wypadało najlepiej – pozwoliła sprawie umrzeć śmiercią naturalną, w zasadzie nie komentując słów zakonnika. Szkoda, że nie wsparł jej wtedy małżonek, ale akurat po nim trudno było tego oczekiwać. Mimo to podejrzewam, że Prezydencka para w wielu sprawach, prywatnie, bywa zgodna. Kaczyńska mówi jednak głośno rzeczy, w które Prezydent może i wierzy, ale kalkulując politycznie dochodzi do wniosku, że po prostu nie wypada mu przytaknąć.

Udzieliwszy wspomnianego wywiadu i odniósłszy się do kwestii tak wrażliwych dla kościoła katolickiego, Pierwsza Dama mogła spodziewać się zdecydowanej reakcji. Najkrócej z komentarzem zwlekał Abp. Gocłowski, według którego „solidna katoliczka” nie poparłaby tak po prostu in vitro. Do Rydzyka arcybiskupowi daleko, nie nazwał więc Prezydentowej „wiedźmą”, ale zdewaluował podstawy jej wiary, choć w bardziej elegancki sposób.

Całe szczęście, że głos rozsądku jest obecny również w kościele, o czym, jak zwykle przypomniał Abp. Życiński. Dla niego, podobnie jak dla mnie, wypowiedź Pierwszej Damy, jest przejawem „współczucia i humanizmu”. Oby dyskusja na temat in vitro, która przecież prędzej czy później się pojawi, odbywała się w takiej właśnie temperaturze. Wtedy będzie można być spokojnym nie tylko o poziom debaty, ale również o to, że jej efekty będą wychodzić naprzeciw społecznym oczekiwaniom i dobru tych, którzy na posiadanie poczętych „tradycyjnie” dzieci, nie z własnej winy, nie mogą sobie pozwolić.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (6)

Inne tematy w dziale Polityka