Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski
64
BLOG

Kogo chce bić Rzecznik Kochanowski

Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski Polityka Obserwuj notkę 41

Mówiąc o tym, że klaps może, a nawet powinien być elementem wychowania dzieci, Janusz Kochanowski po raz kolejny udowodnił, że na stanowisko rzecznika praw obywatelskich powołany został przypadkiem. Jeśli bowiem Kochanowski broni tym samym jakichkolwiek praw, to jedynie prawa obywateli do bicia własnych dzieci. Mając to na uwadze, przyznać trzeba, że ze swych konstytucyjnych obowiązków wywiązuje się bardzo dobrze.

Nie da się wytyczyć precyzyjnej granicy między wychowawczym klapsem, a biciem. Skoro tak, powinno się zakazać bicia w ogóle. Zostawianie rodzicom oceny, w którym momencie wychowawczy klaps staje się zbyt mocny jest naiwną wiarą w to, że wszyscy dorośli mają głowę na karku i dobre intencje.

Zgoda na fizyczne karcenie dzieci dla jednych oznaczać będzie przyzwolenie na zaledwie niewinnego klapsa w tyłek. Ale znajdą się i tacy, którzy czując się rozgrzeszeni, zamiast w tyłek uderzą w twarz, a zamiast ręką – kablem od odkurzacza. Przesłuchiwany na komendzie rodzic wykrztusi zapewne wówczas, że chciał dobrze. Przesadził jedynie, stosując dopuszczalne przecież przez rzecznika, metody wychowawcze. I dlatego pękła główka.

Rzecznik Praw Obywatelskich raz po raz zaskakuje swoją naiwnością. Tak jest i w tym przypadku. Argument, że rodzice sami ocenią, gdzie znajduje się granica dopuszczalnego karania fizycznego, jest chybiony. Jeśli bowiem założyć, że wszyscy bez wyjątku potrafią znaleźć złoty środek, po w ogóle pisać prawo?

A jednak prawo, o czym profesor wie, powstaje i jest egzekwowane, gdyż słusznie zakłada się, że istnieje część społeczeństwa, która ma złe intencje. Która wiedząc, że czegoś nie wolno, z premedytacją się tego dopuszcza. Janusz Kochanowski domagając się publicznie byśmy nie popadali w paranoję i zostawili rodzicom prawo bicia dzieci, przyzwala tym samym owej grupie na stosowanie przemocy  wobec nieletnich. Bo przecież na pewno zdaje sobie sprawę, że tacy ludzie gdzieś istnieją, gdzieś wychowują dzieci.

W całej sprawie ciśnie się na usta pogląd odważny, ale jak sądzę słuszny, że wychowanie poprzez bicie jest wyrazem bezsilności rodziców. Że ci, którzy tak konsekwentnie domagają się, by pozostawić w ich arsenale środków wychowawczych klapsy, szturchańce, lekkie choćby potrząsanie małym ciałkiem, tak naprawdę boją się, że bez tego poniosą wychowawczą porażkę. Trudniej nieinwazyjnie wytłumaczyć dziecku co jest dobre, a co złe. Łatwiej zamachnąć się ręką, a i dziecko na pewno zrozumie. Tak, niestety, myśli spora część nas, dorosłych. Z Rzecznikiem Praw Obywatelskich na czele.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (41)

Inne tematy w dziale Polityka