Nie wiadomo, czy był aż tak zaszokowanym sprawą gwałconej przez ojca 21-latki z Siemiatycz, czy po prostu chciał wykorzystać moment i powiedzieć to, co ludzie chcą usłyszeć. Jedno wiadomo na pewno - rzucona przez Premiera propozycja obowiązkowej kastracji dla pedofilów nie jest ani przemyślana, ani możliwa do zrealizowania. Najgorsze, że sam Premier pewnie doskonale o tym wie i jedyne, co nim kieruje, to troska - nie o bezpieczeństwo ewentualnych ofiar, lecz o sondaże i poparcie społeczne.
Są w Polsce poglądy, które cieszą się popularnością, choć czasem trudno znaleźć ich racjonalne wytłumaczenie. Jednocześnie - mimo ogromnego wręcz poparcia, z różnych powodów nie wprowadza się ich w życie. Tak jest z karą śmierci - chcielibyśmy, jako Polacy, aby mordercy smażyli się na krzesłach elektrycznych. Mimo, że wprowadzenie kary śmierci nie przekłada się wprost na zmniejszenie najcięższych przestępstw, ani nie jest i nie będzie póki co możliwe, ze względu na zobowiązania prawne, które nas, jako członka Unii wiążą. Pamiętał o tym Lech Kaczyński, a mimo to regularnie temat podnosił, jako sprawdzony i pewny. Wiedząc, że jeśli zabierze głos w tej kwestii, większość Polaków mu przyklaśnie.
Bywa, że polityk zachowa się zgoła inaczej, i zamiast mówić to, co ludzie chcą usłyszeć, mówi prawdę. Tak było, kiedy ówczesny Premier Cimoszewicz, odwiedzając miejscowości zalane podczas powodzi w '97 roku, uczciwie przyznał, że skala strat byłaby mniejsza, gdyby mieszkańcy przezornie się ubezpieczyli. Byłemu Premierowi wypominano przez lata, że nie zdobył się na empatię, choć racja była po jego stronie. Wszak kto się nie ubezpiecza, akceptuje ryzyko - to jest oczywiste. A w razie sytuacji kryzysowej, musi wyciągać rękę po państwową pomoc.
Dziś, Premier Donald Tusk, postanowił skwapliwie skorzystać z okazji zagrania na nastrojach społecznych. W świetle fleszy, przed wianuszkiem mikrofonów, zmarszczył brwi i zadeklarował, że uczyni wszystko, aby chemiczna ksatracja była elementem kary zasądzanej przez sąd w sprawach o pedofilię. Realia natomiast, i to się liczy, a nie deklaracje Premiera, są dalece bardziej skomplikowane.
Żaden europejski kraj nie wprowadził tego typu kary, zapewne dlatego, że nie dałoby się przed żadnym sądem udowodnić, że taka kara jest zgodna z prawami człowieka. Można się spierać, czy prawa takie są należne zwyrodnialcom, którzy dopuszczają się podobnych czynów. Ale wątpliwości takich nie będzie miał sąd, który, wyzuty z emocji, musi wydać wyrok zgodny z prawem. Wątpliwości, zresztą, jest sporo więcej - czy jednakowo traktować 45-latka od lat molestującego swoją córkę i piętnastolatka, przyłapanego na współżyciu ze swoją dziewczyną, za obopólną zgodą? Dziś, w świetle prawa, obaj mężczyźni dopuszczają się czynu przestępczego. Czy obydwaj mają odtąd łykać tabletki w ramach terapii kastracyjnej?
Premier wykorzystał moment i wykorzystał falę zrozumiałej nienawiści wobec budzącego odrazę zboczeńca. Nie można mieć o to pretensji. Jest politykiem i koncentruje się na utrzymaniu poparcia. Gdyby powiedział prawdę - o tym, że rozumie rozgoryczenie, ale na kastrację pedofilów się nie zgodzi, bo to niezgodne z prawem, najpierw opozycja, a potem część z nas, wytknęłaby mu, że tak jak Cimoszewicz, nie ma krzty współczucia wobec ludzkiej tragedii.


Komentarze
Pokaż komentarze (1)