Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski
41
BLOG

Gdańskie picie w rocznicę

Aleksander.Twardowski Aleksander.Twardowski Polityka Obserwuj notkę 0

Pod koniec września Lech Wałęsa świętować będzie 25-lecie przyznania mu Pokojowej Nagrody Nobla. Mniejsza o to, kogo w Gdańsku nie będzie. Lista gości, którzy zaproszenie przyjęli, jest faktycznie imponująca. Otwiera ją były brytyjski Premier, Tony Blair. Dalej jego rodak Norman Davies, amerykańska ex-sekretarz stanu Madeline Allbright, francuski minister spraw zagranicznych Bernard Kouchner, Vaclav Havel - Wałęsy przyjaciel zza południowej granicy, który podobnie jak on, w swoim kraju odegrał znaczącą rolę w obalaniu komunizmu. Dalajlama, Białorusin Szuszkiewicz, Willem de Klerk, a z naszego podwórka - Jerzy Buzek, Leszek Balcerowicz, Zbigniew Brzeziński.

W tym czasie, urzędujący Prezydent będzie pewnie siedział przed telewizorem i z zazdrości zagryzał wargi. Jego przedstawiciel wysłany do Wałęsów dla świętego spokoju, uściśnie kilka dłoni, zje śledziową zakąskę i wróci zameldować Prezydentowi, że wcale nie było tak fajnie. Że tłok, zamieszanie komunikacyjne, bo każdy w innym języku. Że w zasadzie towarzystwo się wykruszało już po jedenastej, bo Baroso śpieszył się na samolot, Allbright nie piła w ogóle, a Kouchner miał nazajutrz spotkanie w MSZ.

Markotnego Prezydenta pocieszy, że jeśli tylko będzie miał życzenie, zorganizuje imprezę sporo lepszą, na której każdy będzie siedział do końca, nie tak jak w Gdańsku. A na parkiecie sami najlepsi kumple. Gosiewski, dusza towarzystwa. A że jak popije to bełkocze - kto nie bełkocze, Panie Prezydencie?
W końcu sali grupa klakierów z kancelarii, zawsze wierni. Obok nich Macierewicz i Zybertowicz, którzy na imprezach zwykle siedzą razem i zawsze z nimi pogadac można, bez strachu, że się w czymś z Prezydentem nie zgodzą. A pod sceną, gdzie przygrywa zespół, kilku młodych chłopaczków z terenu, co to mają głowy pełne pomysłów i gdy juz mają w czubie, są najbardziej głośni i zabawni: - Donald! - Co?! - Sarajewo!

Prezydent wyłączy telewizor i pewnie przestanie mu byc przykro. Każdy ma takich kumpli, na jakich zasługuje, a on woli swoich niż to szemrane towarzystwo u Wałęsów. Zresztą - uśmiechnie sie z lekka - pod koniec kadencji obecnych władz IPN-u stanie sie jasne, że ten Wałęsa to nie mąż stanu był, tylko jakieś... cholera wie co. Kto wtedy będzie chodził do niego na imprezy?

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka