Świat zachłysnął się „arabską wiosną” i ogłosił triumf demokracji. Egipt, Tunezja, Libia zdobyte, dyktatorzy obaleni, lud zwyciężył, chrześcijanie giną...
Kilka dni temu Radio Watykańskie podało informację o śmierci siedemnastoletniegoAymana Nabil Labiba zlinczowanego przez nauczyciela i kolegów z klasy tylko za to, że nie chciał zasłonić krzyża, który miał wytatuowany na przedramieniu. Zginął zamordowany w bestialski bo nie wyrzekł się swojej wiary. Oprawcy, jak zwykle, uszli bezkarnie.
Przypadek Aymana nie jest jednostkowy, podobne akty bestialstwa wobec wyznawców Chrystusa są w Egipcie codziennością. Spalone kościoły, pobici wierni, sprofanowane sacrum... Po zwycięstwie rewolucji nasiliły się prześladowania chrześcijan, głównie Koptów. Muzułmanie spuszczeni z łańcucha poczuli się bezkarni i ruszyli z własną wersją „ewangelizacji”, czyli walki Ewangelią wszędzie tam, gdzie są choćby najmniejsze jej ślady.
Tymczasem europejscy władycy patrzą na wydarzenia w północnej Afryce i pełni zachwytu trąbią o zwycięstwie demokracji. Wcale mnie to zresztą nie dziwi, Arabowie robią tylko to na co oni jeszcze pozwolić sobie nie mogą choć z całych sił próbują. W Wielkiej Brytanii za noszenie niewielkiego krzyżyka na szyi wylatuje się z roboty, za publiczne czytanie Pisma Świętego idzie się siedzieć (zwłaszcza w przypadku, kiedy zacytuje się fragmenty dotyczące homoseksualizmu). Oxfordzka rada miejska zastąpiła święta Bożego Narodzenia zimowym świętem świateł. W Holandii czy Belgii nie wolno w szkołach wystawiać jasełek. We Francji zakazuje się wystawiania świątecznej choinki w publicznych instytucjach i bożonarodzeniowych szopek. A na dokładkę w wydanym przez Radę Europy kalendarzu skierowanym do uczniów nie uwzględniono chrześcijańskich świąt. Przykłady można mnożyć. Władcy Europy walczą z chrześcijaństwem na wszystkie możliwe sposoby, trudno zatem oczekiwać od nich działań w obronie prześladowanych wyznawców Chrystusa poza granicami starego kontynentu. Zwłaszcza w sytuacji, gdy zwycięża jedynie słuszna ideologia i można uznać, że większość decyduje o śmierci mniejszości zgodnie ze standardami demokracji...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)