AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
108
BLOG

Obiecanki cacanki

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 0

Platforma Obywatelska ma kłopoty ze spełnianiem wyborczych obietnic. Wszyscy wiedzą, że Jak Donald Tusk mówi, że zabierze – to zabierze; jak mówi, że da – to mówi. Podatek liniowy, jednomandatowe okręgi wyborcze, trzebienie pedofilów... dużo gładkich słówek wpadło do Donaldowego mikrofonu, oj dużo. Nikt już się tym nie przejmuje, najwyżej czasem jakiś dziennikarz z prasowej niszy zada nieśmiałe pytanie pytanie na konferencji prasowej czy napisze sarkastyczny felieton. I ja bym się nie odzywał gdyby nie to, że do niszowych pismaków dołączyli propagandziści z Czerskiej...

 

Gazeta Wyborcza” wielkimi wołami pyta: „Kiedy ustawa antykorupcyjna?” i nazywa ją sztandarową obietnicą rządu Tuska. Na dywanik została wywołana Julia Pitera, jako odpowiedzialna za platformianą walkę z korupcją i autorka wzmiankowanej ustawy. Na pytanie o termin odpowiada z rozbrajającą szczerością: „Projekt został już przedstawiony 44 instytucjom – państwowym, samorządowym i fundacjom, które zgłosiły wiele uwag”, których opracowanie oczywiście wymaga czasu i dalej kokietuje nas piękna pani minister: „terminy nie mają znaczenia, ważna jest jakość prawa”. Przecież wszyscy wiemy, że to właśnie odpowiedni termin ma zasadnicze dla rządzących znaczenie: im odleglejszy tym bezpieczniej, najlepiej gdyby w dacie wejścia w życie można było napisać: NIGDY.

 

Zapytać można tylko po co to wszystko? Po co marnować czas i pieniądze na tworzenie czegoś, co od samego początku powstać nie ma prawa? Cóż, gdyby PO wyraźnie powiedziało cztery lata temu, że rzuca w diabły zapoczątkowaną przez PiS walkę z korupcją, że nie ma zamiaru zwalczać patologii dostrzeganej przez wszystkich wprost przyznałoby się do udziału w tejże. Na to pozwolić sobie nie mogło, wybrało więc drogę okrężną: skompromitować CBA, utworzyć ministerstwo mające się zająć problemem, obiecać normalizację państwa i... poczekać, aż sprawa umrze śmiercią naturalną. I byłoby się, cholera, udało, gdyby nie wmieszali się w sprawę ludzie nadredaktora Michnika. Zastanawiam się, czym się Donald Tusk aż tak bardzo naraził swojemu dawnemu kumplowi od kieliszka...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka