Michał Nowicki, syn Wandy, działacz komunistyczny nazywa oficerów, którzy ponieśli śmierć w Katyniu darmozjadami i chwali decyzję Stalina o ich wymordowaniu. Mało tego! On żałuje i cierpi katusze z powodu tego, iż nasz kraj nie został włączony do Związku Sowieckiego jako Polska SSR. Tymczasem Sejm wybiera jego matkę na swojego wicemarszałka. Pracami instytucji symbolizującej niepodległość i suwerenność Rzeczypospolitej kierować będzie kobieta, która wychowała syna na zdrajcę. Rzecz kuriozalna czy już norma w politycznie poprawnym świecie?
Tymczasem sama zainteresowana nie poczuwa się do żadnej odpowiedzialności za poglądy i działalność syna. W telewizyjnym wywiadzie stwierdziła ona nawet, parafrazując słowa Marszałka Piłsudskiego, że „kto za młodu nie był komunistą, ten nie będzie przyzwoitym człowiekiem” zapominając niestety dodać, że „kto pozostanie nim na starość ten jest idiotą”.
Nie powinno to jednak dziwić, poglądy i wypowiedzi syna wpasowują się idealnie w zachowanie i działalność matki, która przez niemal dwa lata ciągała po sądach Joannę Najfeld tylko za to, że ta powiedziała prawdę o czerpaniu przez obecną panią wicemarszałek korzyści z promowania przemysłu antykoncepcyjno – aborcyjnego. Że pani Najfeld mówiła prawdę pokazał wyrok sądu oddalający ściągnięte z sufitu oskarżenia.
Kłamstwo, zdrada i antypolskość – tymi słowy można podsumować wybór Wandy Nowickiej na wicemarszałka najwyższego organu władzy państwowej. A wszystko to przy aprobacie i czynnym poparciu premiera Tuska, który namówił (a może zaszantażował?) swoich posłów do głosowania na tę kandydaturę...



Komentarze
Pokaż komentarze