W listopadzie ubiegłego roku Rosyjska Duma Państwowa przyjęła rezolucję uznającą mord polskich oficerów w Katyniu za zbrodnię reżimu stalinowskiego. Życia pomordowanym ten gest nie przywrócił, jednak po siedemdziesięciu latach uznał wreszcie oficjalną winę i oddał ofiarom utraconą godność. Nie na długo. Jewgienij Dżugaszwili, wnuk Józefa Wisarionowicza wniósł do Twerskiego Sądu Rejonowego w Moskwie pozew przeciwko niższej izbie rosyjskiego parlamentu argumentując, że wspomniana wyżej rezolucja godzi w dobre imię jego dziadka.
Całą sprawę można by skwitować wzruszeniem ramion gdyby nie jeden fakt: pozew ten jest bardzo na rękę obecnym władzom Federacji Rosyjskiej, które za żadne skarby nie chcą uznać katyńskiego mordu za zbrodnię przeciwko ludzkości. Duch Stalina w Rosji jest ciągle żywy, a wraz z nim jego teza jakoby jedna śmierć była tragedią, ale milion śmierci to już tylko statystyka. Istnieje przeto bardzo duże prawdopodobieństwo, że proces skończy się zwycięstwem wnuka superzbrodniarza.
A potem to już będzie z górki. Spadkobiercy Hitlera, Pol Pota, Mao i wielu innych gremialnie poleci do sądu bronić honoru swoich antenatów. I trzeba będzie zmieniać podręczniki historii, zamykać muzea, palić historyczne książki i zrezygnować z wyświetlania i kręcenia filmów. W przeciwnym wypadku możemy skończyć w sądzie oskarżeni o uwłaczanie czyjejś rodowej dumie...



Komentarze
Pokaż komentarze (1)