Rząd chce do Europy. Ustami ministrów a nawet samego premiera woła o potrzebie większej integracji, wprowadzenia Euro, ściślejszej współpracy i innych takich bzdetach, od których marszczą się pośladki. Zastanawiałem się po co to wszystko, korzyści z tego żadnej nie widzę, dla nas przynajmniej, bo Europa parę plusów z naszego zintegrowania wyciągnąć by potrafiła. Łeb od myślenia mnie nieco rozbolał, ale w końcu odpowiedź znalazłem.
Kompleksy. To one są przyczyną tego pędu owczego (czy tam oślego), tego marszu lemingów na skraj przepaści. Jesteśmy chyba najbardziej zakompleksionym narodem Starego Kontynentu, który od wieków łapie wszystko, co zagraniczne uważając, że to lepsze. Już wieszcz Adam w „Panu Tadeuszu” o tym pisał i nic od owego czasu się nie zmieniło. Wyrwać się z zaścianka i ciemnogrodu, wypłynąć na szerokie wody światowych obyczajów to marzenie i tęsknota, jaką Polak wysysa z mlekiem matki. Za komuny wyrywaliśmy się stąd jeżdżąc na saksy. Siedzieliśmy u Niemca na zmywaku ściubiąc dojczmarki, taka nowocześniejsza i całkowicie dobrowolna forma wywózki na roboty, to dziś chcemy odreagować tamto upokorzenie. Saksy mają przyjechać do nas, ze swoimi zmywakami,dojczmarkami i nowoczesną europejskością.
Ciekawostką jest jednakowoż fakt, że te kompleksy nie wychodzą ze zwykłych ludzi z trudem wiążących koniec z końcem, ale z elitarnych gardeł polityków. To oni pchają się drzwiami i oknami do Europy, to oni najbardziej wstydzą się zaścianka, którym przyszło im rządzić. Polskość dla nich to nienormalność, że pozwolę sobie zacytować jednego z nich, a złotówka parzy ich w palce. Wrażenie odnieść można, że funkcja zarządcy prowincji podległej Wielkiemu Światu ma dla nich większą wartość niż teka ministra, czy nawet premiera, niepodległego kraju w centrum Europy. By tej funkcji się dochrapać gotowi są zaprzedać ideały, wartości i własny honor. Byle było nowocześnie i medialnie.
Przyznam, że nie rozumiem tego. Polska ze swoim potencjałem mogłaby być jeśli nie gospodarczą potęgą, to na pewno liderem pośród państw Europy Środkowej. Wystarczyłoby, żeby rządzący (z dowolnej opcji politycznej) poważnie traktowali swoje obowiązki i pozwolili ludziom się bogacić. Zwykłym ludziom, nie oligarchom, z którymi mają układziki zatwierdzane podstolicznymi kopertami. To w Kowalskich, Wiśniewskich i Nowakach jest potencjał, wystarczyłoby im tylko nie przeszkadzać i nie zarzynać zbójeckimi podatkami. Tylko tyle, a Ci zwykli ludzie stworzyliby z naszego kraju raj, do którego na saksy przyjeżdżaliby niedawni właściciele zmywaków...



Komentarze
Pokaż komentarze