Ostatnimi czasy odnoszę dziwne wrażenie, że ten cały kryzys w strefie euro to temat zastępczy. Polska póki co członkiem eurolandu nie jest, a rząd, media i „eksperci” zachowują się tak, jakby za chwilę niebo miało im się zwalić na głowy. Zamiast zająć się rodzimymi problemami i wykorzystać recesję szalejącą u sąsiadów do wzmocnienia rodzimej gospodarki (chociażby poprzez obniżenie podatków), nasi włodarze zajęli się filantropią i charytatywnym ratowaniem gospodarek państw znacznie nas wyprzedzających w rozwoju. Coś tutaj jest nie tak, wydaje mi się. Ja rozumiem, że światowa gospodarka (a unijna w szczególności) to system naczyń połączonych, jednakowoż każdy fizyk przyzna, że kiedy w jednym z tychże naczyń obniży się ciśnienie (podatkowe na przykład) to zawartość pozostałych (w naszym wypadku pieniądz) zostanie do niego zassana. Logiczne i proste. Tymczasem u nas ciśnienie się zwiększa powodując odpływ substancji i osłabienie rodzimej gospodarki. Paranoja?
Raczej celowe działanie mające na celu uzależnienie Polski od Unii. Rządzenie suwerennym krajem wymaga kreatywności, na którą Platformy (ani żadnej innej partii parlamentarnej, nie łudźmy się) nie stać. Niewolnicza mentalność naszych rodzimych polityków ogranicza ich działania do wykonywania rozkazów i uśmiechania się w oczekiwaniu na ochłapy. Widać to za każdym razem kiedy własne, nieudolne decyzje tłumaczą prawem europejskim, które nie daje im (rzekomo) pola manewru. Im szybciej cała władza decyzyjna zostanie oddana w ręce Brukseli tym lepiej, można będzie przestać łamać sobie głowę podejmowaniem decyzji i zająć się nicnierobieniem i przestać narażać się niewdzięcznemu elektoratowi, którego łaska na pstrym koniu jeździ i docenić nie potrafi ważkości dziejowej misji premiera Donalda. Stołek z unijnego nadania znacznie wygodniejszym się wydaje, oparty na stabilnych, unormowanych podstawach a nie na sondażowych słupkach i widzimisię wyborców.
Naród może się trochę porzuca, może jakiś resentyment się w nim obudzi, ale to nie problem. Media pomogą, wytłumaczą, że kto nie widzi geniuszu rządu ten oszołom, wstecznik i szkodnik. Postępu nie da się zatrzymać, on sunie jak śnieżna lawina zgarniając wszystko po drodze i zamieniając w jednolitą masę. Kto w porę nie uskoczy zginie, stając się częścią brudnej brei.



Komentarze
Pokaż komentarze (1)