Ruch Palikota wprawił mnie w osłupienie. Wystąpił bowiem z inicjatywą słuszną i szlachetną. Swoim zwyczajem chce usuwać, ale tym razem nie krzyż tylko art. 226 kodeksu karnego, który mówi, że „Kto znieważa funkcjonariusza publicznego albo osobę do pomocy mu przybraną podczas lub w związku z pełnieniem obowiązków służbowych, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do roku.” i dalej„Kto publicznie znieważa lub poniża konstytucyjny organ Rzeczypospolitej Polskiej, podlega grzywnie, karze ograniczenia wolności albo pozbawienia wolności do lat 2”. Przepraszam, ale muszę to napisać: całkowicie popieram tę inicjatywę Biłgorajczyków. Jeżeli organ poczuł się urażony czy też znieważony to niech się broni sam, a nie krzyczy, że gwałcą uprzednio tyłka nadstawiwszy. To samo tyczy się funkcjonariuszy, w przypadku których już sama nazwa piastowanego stanowiska jest obrazą dla uczciwego człowieka. Od tego by rozstrzygać spory honorowe są sądy cywilne, ewentualnie ubita ziemia, a nie prokuratura.
Problem w tym, że ten sam Palikot ze swoim ruchem odbierając przywileje organom chce je przekazać pederastom „udoskonalając” art. 257 tegoż samego kodeksu karnego do brzmienia: „Kto publicznie znieważa grupę ludności albo poszczególną osobę z powodu jej przynależności narodowej, etnicznej, rasowej, wyznaniowej albo z powodu jej bezwyznaniowości lub ze względu na jej orientację seksualną lub z takich powodów narusza nietykalność cielesną innej osoby, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3”. Zamienił stryjek siekierkę na kijek. Dziś kiedy zwrócę się do, na przykład, posła określając go mianem „pedała” oberwie mi się za znieważenie posła. Po wprowadzeniu proponowanych przez Palikota zmian gdy zwrócę się do homoseksualisty per „panie pośle” dostanę wyrok za obrazę mniejszości seksualnej.



Komentarze
Pokaż komentarze