Wojciech Jaruzelski wydał kolejne oświadczenie, w którym broni stanu wojennego i twierdzi, że dziś jego decyzja byłaby taka sama. Nie dziwię mu się, trudno wymagać od generała ekspiacji, auto da fe czy samobiczowania, to nie ten krąg kulturowy. Jako wyznawca „jedynie słusznej” idei nie może nagle stwierdzić, że jego decyzja – a co za tym idzie owa idea – była błędna. Musiałby zaprzeć się samego siebie a do tego żaden komunista zdolnym nie jest.
Zastanawiająca dla mnie jest inna rzecz. Jeszcze niedawno generał Jaruzelski zapraszany był do pałacu prezydenckiego jako wybitny ekspert. Nie wiem co prawda od czego, ale domniemywać mogę, że od pacyfikacji własnego narodu i rzucania go na kolana przed władzą. W dobie kryzysu, kiedy realną staje się możliwość społecznych niepokojów i buntu przeciwko władzy zatrudnienie tego typu eksperta wydaje się zgoła słuszne i potrzebne, zwłaszcza w kraju, gdzie tradycja rokoszy jest długa i bogata a strach przed nimi nie pozwala włodarzom spać po nocach.
Muszę jednak przypomnieć tym, którym marzy się wyprowadzenie oddziałów ZOMO na ulice przeciwko własnym obywatelom, że w ostatecznym rozrachunku zawsze Naród był górą. Ci, którzy chcieli zdławić jego zdrowego ducha odchodzili w niesławie, tak jak dziś Wojciech Jaruzelski i jego ekipa moskiewskich pachołków.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)