AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
450
BLOG

Wielce szanowny premierze Donaldzie!

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 1

Chciałbym zacząć ten list tak, jak to się przyjęło w kulturalnym świecie – kurtuazyjnym zapewnieniem, że u mnie wszystko w porządku, że wiedzie mi się nieźle i narzekać na nic nie muszę. Nie mogę tego jednak uczynić bo ani u mnie nie wszystko w porządku, ani pan z kulturalnym światem wiele wspólnego nie posiada. Napiszę zatem jak pryncypał do pracownika (bo taki stosunek w istocie nas łączy), który działa na jego szkodę. I zacznę bez ogródek z grubej rury:

 

Gdzie, do ciężkiej cholery, są moje pieniądze?! Te, które leżały w skarpecie odłożone na czarną godzinę?!

 

Dowiaduję się, że oddał je pan bogatym sąsiadom żeby ich rączki splamić się pracą nie musiały. Nie przyjmuję tego do wiadomości. O ile się orientuję, zatrudniłem pana, żeby zarządzał pan moim krajem i do rozkwitu go doprowadził. To ja płacę panu pensję, nie Niemcy, Francuzi, Włosi czy Grecy i to ja mam prawo żądać działania na moją korzyść i w moim interesie, a nie oni. I to ja, w tej chwili, chcę by pan z tych działań zdał relację. Tu i teraz. Pan, a nie Angela Merkel czy Mikołaj Sarkozy. Ich działania mnie w ogóle nie interesują, oni będą się tłumaczyć przed swoimi chlebodawcami.

 

Wielcy przywódcy (do których pan ma, idiotyczne, aspiracje dołączyć) charakteryzowali się zawsze tym, że wykorzystywali słabości sąsiadów do budowania własnej potęgi. Niekoniecznie przy użyciu siły militarnej, również ekonomicznie. Pan osłabia własny kraj by nie upadły sąsiadujące z nami potęgi. Jeżeli nie jest to wynikiem choroby psychicznej, to jest to zwyczajna zdrada. Mógłbym pana działania porównać do tego, co wyczyniali niesławnej pamięci targowiczanie, ale tego nie zrobię. Nie chcę obrazić rzeczonych targowiczan.

 

Ma pan szczęście, że jestem jedynym w tym kraju pracodawcą, który nie może zwolnić podwładnego przed wygaśnięciem umowy, bo zasługuje pan na zwolnienie dyscyplinarne. Z normalnej firmy wyleciałby pan na zbity pysk i mógł się cieszyć, gdyby pryncypał nie postawił pana w stan oskarżenia. Gdyby miał pan odrobinę honoru to sam by się pan podał do dymisji, złożył urząd i zaszył w mysiej norze. Jest pan jednak politykiem, dla którego słowo honor brzmi jakby pochodziło z Murzyńskiego narzecza. Popracuje pan zatem jeszcze do końca kadencji i, mam nadzieję, wyleci z hukiem z rządu, sejmu i historii mojego kraju.

 

Z wyrazami

Pański Rodak.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (1)

Inne tematy w dziale Polityka