AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
451
BLOG

Strach

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 3

Każdą totalitarną władzę charakteryzuje strach przed tymi, którymi rządzi. Nie ważne, czy jest to dyktatura jednoosobowa czy kolektywna, prawicowa czy lewicowa, legalna bądź nielegalna, zawsze to strach jest motorem napędowym pchającym ją do działania. Mniej boimy się tego, co możemy kontrolowac, zatem totalitarne reżimy by zminimalizować zagrożenie (w większości przypadków będące wytworem imaginacji) rozbudowują do granic absurdu aparat kontroli. Aparat, którego oko i ucho ma baczenie na wszystkie dziedziny życia produkujący nieustannie tony absurdalnych zarządzeń, wzajemnie sprzecznych przepisów i nikomu niepotrzebnych sprawozdań, raportów, analiz. Urzędnicza machina powołana do życia przez strach rozrasta się prawem śniegowej kuli i w rezultacie to ona a nie ci, których miała kontrolować, przejmuje władzę. Biurokratyczne perpetum mobile nie mogące się zatrzymać, pędzące przed siebie i niszczące wszystko, co tylko stanie mu na drodze.

 

Zjawisko to możemy właśnie obserwować w krajach Unii Europejskiej. Z roku na rok przybywa urzędników, którzy praktycznie przestali już komukolwiek podlegać. To w ich rękach skupia się cała władza, to oni decydują o wszystkim i wszystko kontrolują. Prezydenci, premierzy, ministrowie są już tylko marionetkami w ich rękach, niezdolnymi do samodzielnego działania. Są tylko wykonawcami zadań, zlecanych im przez europejskie gremia, którym swoje kompetencje sami oddali – ze strachu. Przykładem niech będzie polskie wyskakiwanie przed orkiestrę. Rząd jest do tego stopnia zdeterminowany by oddać władzę fiskalną i monetarną w ręce Europejskiego Banku Centralnego, że chce nawet za to zapłacić. Bo jak inaczej nazwać postawienie warunku, że „pożyczymy” Międzynarodowemu Funduszowi Walutowemu sześć miliardów rezerwy NBP jeżeli zostaniemy przyjęci do unii fiskalnej? Swoją drogą to pierwszy taki przykład w historii, kiedy władze zamiast sprzedawać niepodległość kupują podległość. Targowiczanie w swoich mogiłach pukają się w głowy.

 

Wracając do kontroli: czwartego grudnia we Włoszech weszło w życie prawo ograniczające możliwość dokonywania zakupów gotówkowych do sumy tysiąca euro. Wszystko co powyżej tylko za pomocą bankowych przelewów i kart płatniczych. Oficjalnym tłumaczeniem jest chęć ukrócenia oszustw podatkowych i omijania płacenia podatku VAT, jednak każdy samodzielnie myślący człowiek puknie się na to tłumaczenie w głowę. Jasne, że dla biurokratów liczy się każdy eurocent, który można wydać na własne uposażenia i premie, ale takimi zakazami szarej strefy się nie zwalczy. Wspomniani biurokraci dobrze o tym wiedzą i wcale nie o zwalczanie czegokolwiek im chodzi, ale o kontrolę. Karta płatnicza ma to do siebie, że przy transakcji z jej udziałem wszystko podlega rejestracji: miejsce, czas, kwota, dane personalne, towar, usługa... Śledząc transakcje można dokładnie poznać człowieka, jego zainteresowania, potrzeby, pasje. Również te wstydliwe. I można potem tę wiedzę wykorzystać przeciwko niemu. Teoria spiskowa? Być może, ale znając metody działania reżimów totalitarnych całkiem prawdopodobna. Tysiąc euro to suma, którą pospólstwo operuje z rzadka, za to elity znacznie częściej. A to właśnie elity są dla władzy największym zagrożeniem. Nie protestujący tłum ale ci, którzy tym tłumem kierują, ludzie majętni, wykształceni, zaradni. I to przeciwko nim skierowana jest biurokratyczna machina inwigilacji.

 

Jak już napisałem wcześniej ten strach, który powoduje rozrost aparatu kontroli, obraca się w rezultacie przeciwko władzy, która w rezultacie własnych działań staje się marionetką w rękach tegoż. Efektem jest nagi cesarz, który odbiera honory i wiernopoddańcze pokłony od ludzi, którzy już dawno pozbawili go wszelkiego wpływu na rzeczywistość. Jedynym sposobem przerwania tego zaklętego kręgu jest dziecięcy krzyk uświadamiający wszystkim, że ten komu się kłaniamy jest tylko manekinem mającym trzymać nas w ryzach i nie dopuścić do buntu a krawiec, który z nożyczkami w dłoni przycina nasze życie na swoją miarę jest zupełnie gdzie indziej. Jeżeli chcemy odetchnąć pełną piersią musimy zrzucić uszyty przez niego gorset, musimy być jak dzieci i przestać bać się nazywać rzeczy po imieniu. Bo strach jest zaraźliwy, władza bojąc się nas robi wszystko, byśmy bali się bardziej. Jak mawiał mistrz Yoda „Strach to ciemna strona Mocy. Strach wiedzie do gniewu, gniew do nienawiści, nienawiść prowadzi do cierpienia” - a wszystko to razem do zniewolenia, które łapie za nogi i wciąga w bagno...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (3)

Inne tematy w dziale Polityka