Jeszcze w tym roku – zdaniem Cezarego Michalskiego – Leszek Miller zajmie wicepremierowski fotel Waldemarowi Pawlakowi a SLD, co łatwo wywnioskować, zastąpi PSL w roli koalicjanta. Z autorem powyższej opinii często można polemizować, jednak tym razem ze smutkiem muszę przyznać, że ma rację i scenariusz ten stanie się faktem raczej prędzej niż później. Platforma w swojej polityce jest coraz bardziej proeuropejska a przy tym, niestety, antypolska co staje się coraz trudniejsze do przełknięcia dla obecnego partnera tej partii. Zmiana nastąpić musi chyba, że PSL będzie robił dobrą minę do złej gry i sprzeda swoje ideały w zamian za intratne stanowiska, co w polityce jest, przyznać trzeba, dość częste.
Polaryzacja sceny politycznej w dobie kryzysu nastąpić musi, jednak nie będzie to raczej ukształtowanie się klasycznego układu na linii prawica – lewica ale podział na silnie zwalczające się ugrupowania proeuropejskie i niepodległościowe. Z jednej strony znajdą się te, dla których priorytetem jest ścisła integracja, aż do likwidacji niepodległości państw członkowskich – bardzo łatwo je wymienić: SLD, Ruch Palikota i rządząca Platforma Obywatelska, która już pokazała, że ratowanie bogatych gospodarek jest dla niej ważniejsze niż budowanie potęgi Polski. Druga strona kształtować się będzie dłużej, jednak i tutaj łatwo wymienić liderów: PiS i Solidarną Polskę, które w końcu muszą zrozumieć (oby jak najszybciej), że wzajemne antagonizmy wynikłe między ich liderami szkodzą naszej Ojczyźnie. Dołączy do nich PSL, coraz bardziej sceptyczny wobec polityki rządu i mniejsze ugrupowania prawicowe. Nie będzie to jedyny ruch na polskiej scenie politycznej, bo w najbliższym czasie czekają nas jeszcze przetasowania w samej Platformie: coraz bardziej widoczne konserwatywne skrzydło tej partii albo utworzy swoje własne ugrupowanie, albo dołączy do któregoś z istniejących.
Jak będzie wyglądała scena polityczna pod koniec rozpoczynającego się właśnie roku trudno przewidzieć, pewne jest tylko to, że zupełnie inaczej niż dziś. Szansę na przywództwo w obozie niepodległościowym ma, jako największy z wymienionych ugrupowań, PiS, żeby to jednak nastąpiło Jarosław Kaczyński i prezydium tej partii musi zrozumieć, że współpraca dla dobra Polski jest ważniejsza niż antagonizmy i działanie przeciwko wszystkim, którzy nie podzielają zdania prezesa. Czy są do tego zdolni? Nie wiem, jako niepoprawny optymista mam jednak nadzieję, że tak.



Komentarze
Pokaż komentarze (2)