AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
224
BLOG

Parę pytań na nowy rok

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 0

Gdyby Jarosław Kaczyński wiedział coś o życiu (tym politycznym ma się rozumieć) to wiedziałby również, że pluralizm poglądów i dyskusja (w określonych, oczywiście, ramach) są lepsze niż wodzowska zasada „monomyślności”. Mielibyśmy wtedy szansę na prawdziwe odrodzenie „prawicy”. Wszystko wskazuje jednak na to, że prezes do podobnej refleksji zdolny nie jest, a co za tym idzie jego partia skazana jest na stopniową marginalizację. Szkoda, bo największa formacja po niepodległościowej stronie mogłaby zgromadzić wokół siebie mniejsze ugrupowania o zbliżonych programach.

 

Napisałem słowo „prawica” w cudzysłowie, bo prawdziwej – ideowej – prawicy na naszej scenie politycznej nie ma, albo jest prawie niewidoczna. Jednak w obecnej sytuacji, kiedy ważą się losy Polski i jej suwerenności, w dobie dążeń do stworzenia z Unii Europejskiej superpaństwa jedność środowisk patriotycznych powinna być priorytetem. Niestety sprawy drugorzędne, prywatne animozje i drobne różnice programowe wychodzą na plan pierwszy i zamiast jedności mamy kolejne podziały wykorzystywane skrzętnie przez współczesnych targowiczan sprzedających kraj za... No właśnie, za co? Może kiedyś się dowiemy, bo na razie wygląda to jak nieudolne wazeliniarstwo w wykonaniu mało inteligentnego, ale za to cierpiącego na przerost ambicji karierowicza.

 

Chińskie przekleństwo brzmi: „obyś żył w ciekawych czasach” i nam właśnie to przekleństwo się ziszcza. Nie po raz pierwszy rządzący Polską działają na jej niekorzyść i też nie po raz pierwszy ci, dla których najważniejsze jest dobro Ojczyzny nie potrafią ze sobą współpracować dla jej ratowania. Nigdy jeszcze jednak nie mieliśmy do czynienia z sytuacją, w której ościenne mocarstwa nie wykazują entuzjazmu w mieszaniu się w nasze wewnętrzne sprawy a mimo to Polacy sami wpychają kraj w ich łapy. Bo jak inaczej można nazwać rosnące stale poparcie dla partii dążących do jeszcze ściślejszej unijnej integracji kosztem niepodległości? Jak nazwać popularność ugrupowań jawnie walczących z budzącym się w Narodzie patriotyzmem (co mogliśmy obserwować jedenastego listopada podczas blokady Marszu Niepodległości)? Jak wytłumaczyć rosnącą niechęć do własnego kraju i jego tradycji widoczną chociażby w komentarzach na popularnych portalach (Onet.pl, Wirtualna Polska, Interia.pl i tp.)?

 

Tracimy własną tożsamość – to jedyna odpowiedź. Proces ten postępuje zwłaszcza wśród ludzi młodych, pozbawionych autorytetów, dla których Polska to zaścianek Europy, skansen, z którego trzeba się jak najprędzej wyrwać i dołączyć do rozwiniętego świata. By to zmienić prawica (szeroko rozumiana) musi wyjść z ofertą do młodych ludzi, często zagubionych i nie potrafiących się odnaleźć w pędzącej rzeczywistości, i pozytywistyczną pracą u podstaw zdobyć ich serca zatrute mainstreamowym myśleniem o nowoczesnej Europie i zacofanej Polsce. Nie są tego niestety w stanie zrobić ani wódz Jarosław Kaczyński, ani policmajster Zbigniew Ziobro, ani tym bardziej ekscentryczny Janusz Korwin Mikke. Zwłaszcza gdy są skłóceni i skupieni wyłącznie na czubkach własnych nosów.

 

Morału nie będzie. Zamiast tego jeszcze kilka pytań, na które odpowiedzi dopiero przyjdzie nam poznać:

Czy prawica zdoła się przełamać, zapomnieć o antagonizmach i zjednoczyć?

Czy Polacy przejrzą wreszcie na oczy i dostrzegą jak wielką blagą karmią ich piewcy europejskiej nowoczesności?

Czy znajdzie się przywódca zdolny pociągnąć za sobą ludzi i zmienić rzeczywistość by przyszłe pokolenia były dumne ze swojego kraju zamiast się go wstydzić?

I najważniejsze: jak długo jeszcze będziemy żyć w matrixie manipulowani przez medialne autorytety, którym się wydaje, że posiadają rząd dusz?

Czas pokaże. Ja mimo wszystko pozostaję optymistą i w przyszłość patrzę z nadzieją. Gdzieś przecież musi być granica, za którą pryska mydlana bańka zakłamania a prawda staje się dostrzegalna dla każdego.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze

Inne tematy w dziale Polityka