AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt
465
BLOG

Goebbelsowszczyzna

AlexanderDegrejt AlexanderDegrejt Polityka Obserwuj notkę 2

No i mleko się wylało. Wieść gruchnęła, że generała Błasika nie było w kokpicie prezydenckiego samolotu a całe to gadanie o naciskach wywieranych na pilotów było jednym wielkim łgarstwem, którego celem było zwalenie winy za smoleńską tragedię na nie mogące się już bronić ofiary. W pewnym momencie można było nawet odnieść wrażenie, że katastrofa była zbiorowym samobójstwem radośnie popełnionym przez wszystkich na pokładzie pod przewodnictwem ś.p. Prezydenta. Gdybyż to jeszcze tylko Rosjanie ten kit nam wciskali to pal licho, oskarżony bronić się może w dowolny sposób i nawet na sali sądowej jest jedyną osobą mogącą bezkarnie mijać się z prawdą. Niestety, kłamstwo to wygłaszali z namaszczeniem godnym świętej sprawy ci, którzy zostali powołani do odkrywania prawdy – dziennikarze, w dodatku dziennikarze uchodzący za mistrzów w swoim fachu i robiący za gwiazdy.


 

Napisałem „powołani” bo uważam, że dziennikarz to nie zawód a powołanie właśnie. To człowiek, którzy przez to co pisze ma wpływ na serca i umysły czytelników. Ponosi on – podobnie jak ksiądz czy nauczyciel – odpowiedzialność za swoje słowa, którymi uderza niejednokrotnie boleśniej niż karabinowa kula. Tymczasem większość z nich to „pismacy”, wynajęci propagandziści piszący nie to, co jest prawdą, ale to za co wzięli pieniądze i co jest wygodne dla ich pryncypałów. Gdyby ksiądz na polecenie swojego przełożonego – biskupa, proboszcza czy opata – zaprzeczył prawdom zawartym w Piśmie spotkałby się z powszechnym potępieniem, podobnie nauczyciel zmieniający za namową dyrektora program nauczania nie utrzymałby zbyt długo swojej posady pogoniony przez rodziców. Dlaczego zatem pozwalamy by dziennikarze sprzeniewierzali się swojemu zawodowi i zamiast informować nas o faktach tworzyli własną rzeczywistość wygodną dla nich i tych, którzy mają nad nimi władzę? Dlaczego pozwalamy się ogłupiać i nie widzimy w tym niczego złego? Czy aż tak boimy się prawdy by na własne życzenie zatrudniać stado Goebbels'ów?


 

Ja jestem w stanie zrozumieć, że dziennikarz podał do publicznej wiadomości nieprawdę. To się zdarza, przecież sam mógł zostać oszukany, mógł mieć kłamliwe źródło informacji. Ale nie umiem pojąć dlaczego nie prostuje tego łgarstwa kiedy już pozna prawdę? Przecież uczciwość to nie jest wolność od błędów ale umiejętność przyznania się do nich. W przypadku dziennikarza na tym właśnie polega profesjonalizm. Każdy chyba chce dobrze wykonywać swoją pracę, prawda? Architekt chce projektować trwałe budynki, kierowca jeździć bezwypadkowo, dentysta leczyć zęby skutecznie i bezboleśnie. Czy ta prawda nie dotyczy żurnalistów? Ostatnimi czasy odnoszę wrażenie, że właśnie tak jest, że szczytem profesjonalizmu dziennikarskiego nie jest opisywanie faktów ale ich tworzenie. Czyżby panowie i panie zatrudnieni w „znanych i lubianych” redakcjach chcieli wcielić się w rolę Boga i stworzyć nowy rodzaj człowieka, dla którego prawdą nie jest prawda, ale to co aktualny „władca much” za taką uzna? By żyło się lepiej...

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (2)

Inne tematy w dziale Polityka