Alex_Disease Alex_Disease
1186
BLOG

Parę słów na niedzielę

Alex_Disease Alex_Disease Rozmaitości Obserwuj notkę 134

Kiedyś trafiłem na filmik podpisany "Dawkins dostaje baty" gdzie niejaki Ben Stein stara się obalić argumenty Dawkinsa odnośnie wiary ludzi w Boga, która zdaniem słynnego ewolucjonisty jest tylko urojeniem. Ja generalnie zgadzam się z tym co mówi Dawkins natomiast zupełnie nie rozumiem dlaczego stara się być anty-Pascalem i tak jak tamten "naukowo" dowodził istnienia Boga, Dawkins chce Boga ludziom wybić z głów.

Nie rozumiem takiego stanowiska, tego w końcu wykształconego i inteligentnego człowieka. Bóg ludziom jest potrzebny i  każdy wierzący w jego moc powie, że gdyby nie było Boga należałoby go wymyślić. Bo człowiek już tak jest skonstruowany, że potrzebuje jakiejś siły wyższej do której może się odwołać w razie niepowodzeń. Przynajmniej większość ludzi ma takie odczucia. I nie sądzę by próby odbierania im tego przyniosły jakikolwiek skutek, a co najwyżej mogą ich rozzłościć. Zresztą nie jest wykluczone iż Dawkins robi to z premedytacją bo kiedyś oglądałem inny filmik na którym czytał maile od oburzonych ludzi, a ci w nich życzyli mu śmierci. Może to profesora nakręca.

Dlatego dowodzenie istnienia/nieistnienia Boga jest zupełnie zbędne choćby było poparte najbardziej rzeczowymi argumentami. Co innego negowanie potrzeby istnienia zorganizowanej religii. Tutaj chętnie przyłączę się do Dawkinsa i innych, którzy uważają że religia jako taka jest czynnikiem zbędnym we współczesnym świecie.

Dzisiaj kiedy człowiek w pełni zaakceptował zdobycze humanizmu, nie potrzeba umoralniających organizacji by podtrzymać w ludziach świadomość tego co jest dobre, a co złe. Słyszę też argumenty przemawiające za chrześcijaństwem, iż ono przyczyniło się do rozwoju cywilizacyjnego i leży u podstaw zdobyczy cywilizacyjnych dzięki którym powstało bogactwo narodów. Nie jest to oczywiście prawda, gdyż gwałtowny skok cywilizacyjny nastąpił dopiero w okresie kiedy chrześcijaństwo odgrywało już mniejszą rolę czyli w XIX wieku. Natomiast owszem pierwsi chrześcijanie zachowali zdobycze Cesarstwa Rzymskiego i przeszczepili je na grunt europejski. Nie można też zapominać o szkołach Jezuitów, które w XVI i XVII wieku uchodziły za nowoczesne. Jednak paradoksalnie symbolem utraty wpływów kościoła była kasata zakonu w XVIII wieku i od tamtego czasu wpływ kościoła na edukację w Europie był znikomy.

Innym argumentem wysuwanym przez katolików jest to, że Stany Zjednoczone zbudowały swoją potęgę w oparciu o wartości chrześcijańskie. Zapominają jednak przy tym, że potęgę USA budowali przede wszystkim protestanci różnych odłamów oraz Żydzi (zaliczani do grupy bezwyznaniowej). A jest w tym taka różnica, że religie protestanckie nie są tak zhierarchizowane jak religia katolicka, a państwo wyraźnie oddzielone jest od kościołów które nie mają swojego jednego, oficjalnego przedstawiciela.

Obecnie najlepiej rozwijają się Chiny gdzie religia nie jest mile widziana w życiu publicznym, a ponad połowa mieszkańców Państwa Środka nie wierzy w Boga. Oznacza to mniej więcej tyle, że wiara w Boga i wartości chrześcijańskie nie są konieczne żeby kraj się rozwijał, a społeczeństwo bogaciło.  Co więcej XXI wiek gospodarczo będzie należał do Azji, która z wartościami chrześcijańskimi nigdy nie miała nic wspólnego, mimo iż próbowano je zapodać Japończykom (ci jednak byli oporni na tak doktrynerską religię).  

Wygląda zatem na to, że ewentualny upadek chrześcijaństwa nie będzie miał negatywnego wpływu na społeczeństwo. Jakiekolwiek.

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (134)

Inne tematy w dziale Rozmaitości