9 obserwujących
277 notek
100k odsłon
  402   0

Najbliższe losy pieniądza.

Era pieniądza fiducjarnego dobiega końca. Mimo zapewnień szefa Rezerwy Federalnej, ilość wydrukowanego pieniądza przełoży się na inflację zgodnie z prawidłami rynku. Jedyne na co czekamy to wzrost szybkości pieniądza. Poza tym inflacja obecna jest stale i wciąż rośnie choć chowana jest skutecznie w największym z kłamstw czyli statystyce. Rynki obligacji zareagowały ostatnio jednak dość gwałtownie i dzieją się rzeczy nieciekawe na długim końcu krzywej. Fed rozważa jakie kroki podjąć. No ale chyba na gadaniu się skończy bo tak jak już pisałem wszelkie narzędzia jakie miał do dyspozycji zostały popsute i nie nadają się do użytku.

Jako ciekawostkę mówiącą jaka jest realna inflacja polecam wykres spółek wydobywających złoto GDX, który mimo tego, że kurs złota osiągnął w tym roku wartości wyższe niż te w 2011 to kurs GDX osiągnął jedynie 70% wartości z roku 2011 (ca. $45 do $65) co pokazuje realny wzrost kosztów wydobycia i funkcjonowania biznesów. Porównując ceny złota ($1900 vs $2050) otrzymamy realną inflację na poziomie 56% na przestrzeni 2011-2020. Tymczasem oficjalnie mamy... 16%. 

https://www.in2013dollars.com/us/inflation/2011?amount=1

Jakie opcje są więc na tak ufundowaną przyszłość?

Jedną z propozycji jest propozycja Pana Schwaba z WEF, tyle że on najchętniej przejąłby stery światowego przywództwa i doprowadził do masowej depopulacji stąd uważam, że nikt nie odda mu tyle władzy, i Davos pozostanie klubem poklepywania się po plecach ale nie wdrożone zostaną mechanizmy światowego banku centralnego z SDR'ami i zniknięciem lokalnych banków komercyjnych. Jakie są zatem opcje ? 

Biorąc pod uwagę to co mówią wszyscy o tym, że banki centralne pracują nad walutami cyfrowymi, na pewno należy pochylić się nad tą opcją. Jak mogło by takie rozwiązanie wyglądać? Na początek odrzućmy technologię blockchain. Dlaczego? Ponieważ nie ma nad nią żadnej kontroli. A tego żadne państwo sobie nie życzy.

Zatem jakaś cyfrowość waluty, z pewnymi unikalnymi funkcjonalnościami tak. Ale takimi, które pozwalają państwom i rządom zachować nad nią kontrolę.

Zastanawiałem się jakiś czas nad koncepcją cyfrowej waluty, z okresem przydatności do użycia. Poniekąd takie rozwiązania już wprowadzano. Z jednej strony, były nie łamiące monopolu na emisję waluty rozwiązania miejscowości turystycznych, które wprowadzały dla turystów waluty czasowe, mające być wsparciem lokalnych przedsiębiorców, de facto stały się bardziej pamiątkowymi gadżetami - pieniądze Jastarni, Łeby, Łodzi czy nawet Konina. Z drugiej strony mamy pieniądze funkcjonalne z datą przydatności - de facto tak funkcjonuje bon turystyczny. Niemniej koncepcja ta ma pewne mankamenty. Po zastanowieniu się jak można je zmniejszyć znalazłem następujące rozwiązanie. Trochę to bazuje na systemie jaki funkcjonował w PRL czyli na walucie dla ludzi (złotówce) oraz walucie dla wybranych (bonie towarowym) plus zezwoleniu na funkcjonowanie jako środki płatnicze ekstraktom ze świata (dolar). Jeśli złożymy to z koncepcją punktów Zajdla, dochodem podstawowym, cyfrową kontrolą nad wydatkami obywateli, koniecznością zapanowania nad inflacją, koniecznością zmniejszenia deficytów i zadłużenia przy jednoczesnym nie doprowadzeniu do kolapsu wynik jest następujący :

Nowy system pieniądza wprowadzi równolegle waluty cyfrowe. Tyle, że aby zachować nad nimi pełną kontrolę będą one tylko w formie cyfrowej. Ich dodatkowymi atrybutami będą :

- zróżnicowanie w funkcjonalności, tj. rząd wprowadzając dochód podstawowy, będzie wypłacał walutę o różnym kolorze, trochę tak jak obecnie VAT księgowany jest na osobnym subkoncie i służy tylko określonym celom, tak walutą czerwoną będzie można płacić tylko i wyłącznie za media, walutą niebieską za żywność itd. Waluty te będą wracały do banku centralnego, lub będą zamieniane na inne kolory w systemie wymiany dla przedsiębiorców. 

- ich immanentną cechą będzie okres przydatności do użycia. Ale nie definitywny, gdyż stanęlibyśmy przed problemem, że kto ostatniego dnia miesiąca zostaje z gotówką budzi się goły i wesoły, i wycena pieniądza w czasie była by trudna. Tak jak jest z problem z księgową wyceną wieczystej dzierżawy i ew. amortyzacją. Stąd chodziło by tylko by pieniądz w jednych rękach nie mógł pozostawać zbyt długo. Musiałby być wydawany tym samym restartując okres swojej przydatności. Z jednej strony zapobiega to kumulowaniu pieniądza, z drugiej zwiększa jego prędkość i pozwala utrzymać na zadowalającym poziomie. Dlaczego to takie istotne ? Ponieważ wymuszając jego szybką rotację napędzamy ilość spływających podatków pozwalających redukować deficyt i zmniejszając zadłużenie.

Ktoś powie, że przecież można by dokonywać fikcyjnych transakcji by sztucznie zwiększać okres przydatności waluty i w ten sposób pozwolić na kumulowanie jej na kontach. Nic bardziej mylnego. Po pierwsze wystarczy w tym w pełni kontrolowanym systemie zmienić podatek VAT i dochodowy (który kompletnie nie ma racji bytu biorąc pod uwagę to, że mamy do czynienia z dochodem podstawowym) na podatek obrotowy. I w ten sposób każda transakcja zmniejsza ilość pieniądza u posiadającego.

Lubię to! Skomentuj16 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Gospodarka