Mam już wstępną relację z najważniejszego wydarzenia pierwszego dnia nauki mojego wnuka w szkole.
Pan nauczyciel na lekcji WF kazał wnukowi za karę siedzieć na ławce i powiedział jego wychowawczyni, żeby niezwłocznie poinformowała rodziców, że ich syn nie umie zachować się na lekcji WF. Pani wychowawczyni poinformowała.
Wobec Rodziców wnuk odmówił składania zeznań. I słusznie, zachował się jak mężczyzna, "choćby cię palono w smole nie mów co się dzieje w szkole". Na ile sześciolatkowi silnej woli wystarczy by sobie dalej radzić z edukatorami?
Śmiać się chce, kiedy przypominam sobie zadania i cele, jakie wyznaczyła nasza władza kolejny już raz reformowanym szkołom.
W blogu Pani Łyżeczki opisującej początek nauki równowieśnej mojemu wnukowi córki zadałem pytanie, dlaczego co roku uczy się dzieci z innych podręczników?
Pani Łyżeczka mi odpisała: „Do częstych zmian podręczników przyczyniają się wydawcy, którzy co dwa-trzy lata zmieniają wersję książki tak, że nie ma możliwości korzystania w tej samej klasie równocześnie ze starej i nowej wersji. Poza tym przyczynia się do tego samo ministerstwo zmieniając podstawy programowe jeszcze częściej. Może są w zmowie?”
Pewnie są! Wydawcom potrzeba pieniędzy i każda forma jest im dobra. Nie zarobią, gdy niezamożni uczniowie na chodniku Świętokrzyskiej kupować będą jak kiedyś używane podręczniki od swoich rok starszych kolegów. Ale kto odpowie czemu się zmieniają podstawy programowe? Inne są prawa fizyki? Może zmiana ortografii? Historię piszą znów od nowa?


Komentarze
Pokaż komentarze (13)