92 obserwujących
472 notki
624k odsłony
4094 odsłony

Czy Rosjanie wsypali trotyl do wraku tupolewa?

Wykop Skomentuj117

 Dawno nie publikowałem o smoleńskiej katastrofie. Kiedy gwar związany ze znalezieniem we wraku samolotu śladów trotylu nieco ucichł próbuję zabrać głos w tej sprawie. Poniższy tekst ukazał się w świątecznym (51/52-2012) numerze Najwyższego Czasu. Aktualny (3-2013) Najwyższy Czas zawiera polemikę m.in. dra Grzegorza Szuladzińskiego z tekstem tej notki.

 1. Kolejne hipotezy

Co pewien czas narasta u nas zainteresowanie tragedią smoleńską. Każdy taki nawrót wiąże się z kolejną hipotezą jej przyczyny. Ostatnio polska opinia publiczna pobudzona została znalezieniem śladów materiałów wybuchowych we wraku tupolewa przechowywanego od kwietnia 2010 na stojance smoleńskiego lotniska. Nie mniejsze zainteresowanie niż samo odkrycie wzbudził sposób przekazywanie o tym wiadomości. Eksperci polskiej wojskowej prokuratury po zbadaniu wraku superczułą dedykowaną aparaturą najpierw uspokajali, że wykryto we wraku samolotu jakieś „jony wysokoenergetyczne”, a po spowodowaniu tym wrzawy medialnej nazywali je po prostu trotylem.

2. Analiza instrumentalna

Podano oficjalnie, że ostateczne stwierdzenie czy w szczątkach samolotu znajduje się trotyl wymaga przeprowadzenia wielomiesięcznych analiz przywiezionych ze Smoleńska ponad dwustu próbek. Jest to kolejna mistyfikacja, bo analiza taka dla dwustu próbek może trwać góra tydzień plus czas dla opracowania wyników, ale są do tego komputery, bo tak się dzisiaj pracuje. Policja ma takie możliwości. Współczesna aparatura, której używa kryminalistyka wykonuje dedykowane analizy. Policja ma dobre, naprawdę dobre, wyposażenie. Są techniki łączone dające 100% pewności. Niemniej należy pamiętać, że wynik zależy nie tylko od jakości metod analitycznych ale również od autentyczności próbek a zwłaszcza ich reprezentatywności dla chwili zdarzenia. Mając powyższe na uwadze warto się zastanowić czy w obecnych okolicznościach tymi przywiezionymi ze Smoleńska próbkami zajmować się warto.

3. Hipoteza wybuchów

Pierwszym, kto w sposób profesjonalny postawił hipotezę wybuchów w tupolewie jest dr inż. Grzegorz Szuladziński, absolwent MEiL, obecnie mieszkający w Australii. Przez wiele lat zajmował się badaniem zniszczeń konstrukcji mechanicznych i na podstawie swojego doświadczenia oraz oglądu obrazów części wraku orzekł, że rozczłonkowanie części samolotu w miejscu wypadku, ich wzajemne rozłożenie oraz charakter wywinięcia na zewnątrz blach pokryciowych kadłuba w miejscach rozdarcia skłania do przypuszczenia, że wewnątrz konstrukcji kadłuba musiała nastąpić eksplozja. Ponieważ z tezy doktora Wiesława Biniendy wynika nieprawdopodobieństwo oderwania fragmentu lewego skrzydła samolotu przez kontakt z „pancerną brzozą”, a odpadnięcie 1/3 lewego skrzydła przed ostatecznym upadkiem samolotu jest faktem bezspornym, dr Szuladziński przyjął że fragment skrzydła oderwała od samolotu inna, wcześniejsza eksplozja w kesonie skrzydła. Dr Szuladziński zauważa też, że obraz dewastacji samolotu w rejonie rozbicia jest dużo gruntowniejszy niżby mogło spowodować awaryjne lądowanie, zarówno w zakresie przestrzennym, jak i w naturze uszkodzeń. Są dziesiątki części dużych i setki małych. Mechaniczne uderzenie w grunt, po częściowym wyhamowaniu przez drzewa, nie uzasadnia - według dra Szuladzińskiego - takiego rozczłonkowania konstrukcji. Przednia część kadłuba i przednie koło samolotu leżały w pozycji „prawidłowej”, natomiast część środkowa ma całkowicie „wydmuchnięte” wnętrze i leży wraz z centropłatem odwrócona do góry kołami. Dr Szuladziński zwraca uwagę na wywinięte na zewnątrz krawędzie rozerwanych kawałków blachy. W rezultacie tej analizy stawia tezę, że samolot zniszczyły dwa wybuchy. Pierwszy oderwał fragment skrzydła, drugi - nad miejscem upadku - rozerwał kadłub samolotu.

W tę hipotezę wpisuje się całkiem niezależnie znalezienie śladów substancji wybuchowych w przechowywanym na smoleńskim lotnisku rozbitym wraku tupolewa.

4. Hipoteza przepadnięcia samolotu w korkociąg płaski

Od ponad dwóch lat Najwyższy Czas, Salon24.pl oraz niekiedy NowyEkran.pl publikowały [moje] teksty uzasadniające dlaczego katastrofę prawdopodobnie spowodowało przepadnięcie tupolewa w korkociąg płaski. Z analizy przebiegu lotu relacjonowanego przez załogę samolotu i z komunikatów podawanych załodze przez kontrolerów smoleńskiego lotniska wnioskowałem, że na wysokości ok 150m, ok. 3km przed progiem nastąpiło zakłócenie wskazań rurki Pitota. Sterowanie samolotu nie dostając prawidłowej informacji zmniejszyło prędkość, autopilot zaś powiększył nadmiernie kąt natarcia i samolot w wyniku tego przepadł w korkociąg płaski. Oszacowałem, że samolot spadł korkociągiem w miejsce odległe około kilometr od progu pasa, odbił się prawym podwoziem co spowodowało zmianę kierunku przemieszczania się samolotu i jego obracanie w lewo wokół osi podłużnej nazwane, na podobieństwo akrobacji lotniczej - półbeczką. Samolot po niesymetrycznym odbiciu od gruntu zmienił kierunek ruchu o kilkanaście stopni w lewo. Zmianę kierunku musiała spowodować duża siła boczna w momencie odbicia bo tłumaczenie tego przez MAK działaniem siły aerodynamicznej nie zgadza się z mechaniką lotu. Boczna siła aerodynamiczne podczas „półbeczki” jest zbyt mała dla wykonania tak ostrego skrętu. Ponadto kierunek przemieszania się samolotu był bardziej skierowany w lewo niż oś samolotu, czego z racji niskiej wysokości ślizgiem bocznym wytłumaczyć się nie da, bo ślizg boczny musiałby się wiązać z dużą utratą wysokości.

Wykop Skomentuj117
Ciekawi nas Twoje zdanie! Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Salon24 news

Co o tym sądzisz?

Inne tematy w dziale