Lodowcowe Pole
Nie czyńcie Prawdy groźną i złowrogą, Ani jej strójcie w hełmy i pancerze, Niech nie przeraża jej postać nikogo
75 obserwujących
516 notek
1271k odsłon
  5092   0

Hej, hej ułani malowane dzieci ilu was do Norwegii dzisiaj przyleci?

B-1B nad Pacyfikiem. Zdjęcie: Wikipedia
B-1B nad Pacyfikiem. Zdjęcie: Wikipedia


Decyzja Prezydenta Bidena, aby do Norwegii przerzucić kilka strategicznych bombowców amerykańskich B-1B „Lancer” („Ułan”) nie zaskakuje. Od dawna Rosja podejmuje bardzo agresywne działania w przestrzeni powietrznej niedaleko granic Norwegii. Bardzo często dochodzi tu do spotkań samolotów NATO i maszyn rosyjskich. Dotyczy to też innych państw NATO, zarówno na północy  Europy jak i południu.

Po stronie rosyjskiej są to turbośmigłowe maszyny Tupolew Tu 95 lub ich wersja rozpoznawcza i zwalczania okrętów podwodnych Tu 142. To maszyny pamiętające lata pięćdziesiąte, kiedy zostały skonstruowane. Ich kadłuby oparte są na bombowcu Tu-4, który był kopią słynnej B-29 „Superfortress”. Do wykrywania tych samolotów NATO nie potrzebuje radarów, choć w ich wiązce świecą jak choinki bożonarodzeniowe. Są bardzo głośne i kiedy maszyny te przebywają nad morzami, wykorzystuje się boje hydroakustyczne globalnego systemu śledzenia łodzi podwodnych. Te hurkoczące ośmioma przeciwbieżnymi śmigłami maszyny, mają na pokładzie stosunkowo nowoczesne systemy uzbrojenia. Ich zdolność do penetrowania przestrzeni powietrznej NATO jest właściwie zerowa, ale stale symulowane są próby jej naruszania. Oczywiście powodem jest rozpoznanie systemów obronnych zarówno wielkiej Brytanii jak i Norwegii. Zdarza się, że maszyny te zapuszczają się blisko brzegów Szwecji.

Eskortowane są przez Migi 31. To unowocześniona wersja Miga 25. Samolot szybki, ale o małych możliwościach manewrowych. Mig 31 przenosi jednak rakiety dalekiego zasięgu powietrze-powietrze i stosunkowo nowoczesny radar, co czyni go dość groźnym przeciwnikiem. Czasem Tupolewom towarzyszą maszyny Suchoja. Te wysoko manewrowe samoloty mają już większy potencjał bojowy, jako klasyczne myśliwce wywalczające przewagę powietrzną.

Na spotkanie NATO wysyła swoje F-16, Eurofightery „Typhoon” lub - od pewnego czasu - najnowsze F-35 „Lightning”.

Jak widzicie dzieje się dużo. Spotkania nie przebiegaj zgodnie z procedurami tego typu akcji przechwytywania, a rosyjscy piloci szczególnie na Morzu Czarnym i Bałtyku zachowują się niesłychanie nieodpowiedzialnie wykonując ryzykowne manewry. Jedynie stalowym nerwom dowódców okrętów i samolotów NATO zaczepianych prze Rosjan, możemy zawdzięczać, że jeszcze nikt nie nacisnął guzika start dla rakiet woda-powietrze, spustu lufowej artylerii przeciwlotniczej lub nie odpalił żadnej rakiety w powietrzu.

To zachęca rosyjskich pilotów bezdyskusyjnie niepozbawionych fantazji, ale pozbawionych poczucia odpowiedzialności do jeszcze ryzykowniejszych zaczepek. Nieoficjalnie mówi się, że decyzja wysłania B-1B „Lancer” do Norwegii podjęta została wobec łamania przez Rosjan wszelkich dopuszczalnych granic zbliżania się do zespołów okrętów.

„Ułan” to niezwykła maszyna, która została skonstruowana jeszcze w latach sześćdziesiątych.

Program rozwoju tego bombowca strategicznego zawiesił Prezydent Carter w 1977 roku. Nie ma tego złego, co by na dobre nie wyszło. Bo w tym czasie udało się dokonać wielu odkryć w zakresie technik zmniejszających widzialność radarową samolotów. Super tajny projekt Lockheeda, zaowocował pierwszymi udanymi lotami maszyn przełomowej generacji.

Zatem koncepcja samolotu latającego na dużej wysokości nawet z dużą prędkością naddźwiękową nie była szczególnie pociągająca dal speców Pentagonu.

Wykreślenie przez Cartera B-1A z programu rozwoju spowodowało, że Rosja uznała USA za słabego partnera i bezczelnie kłamiąc i łamiąc podpisane traktaty rozbrojeniowe wprowadziła do uzbrojenia bombowce Tu-22 M. Oznaczenie sugerowało, że chodzi o modyfikację starocia jakim wtedy był Tu-22. Jednak Tu-22M był zupełnie nowym samolotem o zmiennej geometrii skrzydeł zdolnym do penetrowania przestrzeni powietrznej NATO.

To spowodowało, że Prezydent Reagan odkurzył projekt B-1.

Zakłady Rockwella były na to przygotowane i zaproponowano zmianę koncepcji maszyny na latającą na bardzo małych wysokościach, czyli poniżej 60 metrów nad gruntem. Co więcej postanowiono przekonstruować maszynę tak, że wykazywała się cechami zmniejszonej widzialności w zakresie radarowym.

Zoptymalizowano wloty powietrza do silników tak, aby wykazywały maksymalną sprawność na niewielkich wysokościach i ograniczały możliwość „obserwacji” przez radary wroga wirników sprężarek silników. Dodano powłoki pochłaniające emisje radarowe. Ogromny samolot dawał odbicie radarowe porównywalne do tego, jakie daje maleńki F-16!

Absolutnym cudem techniki były małe skrzydełka umieszczone z przodu kadłuba. Mogą się one wychylać w dół i w górę bardzo szybko. Podłączone są do systemu procesorów sterujących nimi tak, aby podczas lotu w turbulentnej atmosferze zmniejszały obciążenia działające na ponad 44 metrowej długości kadłub.

Lubię to! Skomentuj101 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale Polityka