Alter jego Alter jego
253
BLOG

Alimenciarze. Pod rozwagę europosłowi od sądów

Alter jego Alter jego Prawo Obserwuj temat Obserwuj notkę 9

Do napisania tej notki skłonił mnie artykuł na onecie.

W Polsce od dziesiącioleci, sfeminizowane sądy rodzinne dbają o dzieci rozwiedzionych rodziców.
Dbają, jest eufenizmem.
Ale do rzeczy. Mam serdecznego kolegę, poznaliśmy się w podstawówce, czyli jakieś pierdylion lat temu. Dobry chłopak, pracowity z pasją. Długo po podstawówce poznał kobietę swojego życia jak twierdził, młodą,atrakcyjną. Ożenił się, urodziła im się dwójka wspaniałych dzieciaków.
Robert, bo tak ma na imię bohater mojej historii, pracował w swojej ulubionej branży, w księgarni. Wiele nie zarabiał ale potrafił wiązać koniec z końcem. Wpadł któregoś pięknego listopadowego dnia na pomysł, że otworzy własny interes. Miał wspólnika. Jeździli po wsiach, sprzedawali garnki, miksery itp. To był dobry czas na biznes. Często jednak jego wspólnik nie jechał z nim, bo mu coś wypadało. Robert swoje robił,dzielił się ze wspólnikiem, no życie jak w Madrycie.
Po jakimś roku wracając wcześniej do Łodzi bo miał dzień konia i sprzedał wszystko na pniu, natknął się na wspólnika w swojej sypialni ze swoją żoną. Po krótkiej awanturze, żona postanowiła odejść z dziećmi od Roberta.
Założyła sprawę o rozwód i alimenty dla dzieci. Sąd przyznał alimenty od razu. Sprawa o rozwód trwała 4 lata, bo Robert powiedział, że nie odpuści. Chiał mieć dzieci i orzeczenie o winie małżonki.
Kontakty z dziećmi miał mocno ograniczone gdyż żona z byłym wspólnikiem wyprowadzili się do innego miasta, przy okazji poczęła owemu wspólnikowi dziecko również. Sprawy toczyły się 200 km od miejsca zamieszkania Roberta. Sąd nie przyjmował żadnych wniosków dowodowych od niego a jego była żona zawsze miała miliony świadków, że na przykład wracał do domu na bańce.
Jako, że mieszkaliśmy okno w okno ze sobą, spotykaliśmy się często, wiem jak Robert podchodził do alkoholu. Ostrożnie i z szacunkiem. W końcu zaproponowałem mu, że mogę być świadkiem na jego korzyść gdyż w zestawie świadków jego żony nie rozpoznałem ani jednego. Skąd ktoś nigdy nie widziany w domu Roberta może opisywać co on w domu robił? Ok, sąd się przychylił. Była konfrontacja. Sami obcy ludzie opowiadają sędzinie co to się nie działo w domu Roberta. Mało nie wyszedłem z siebie i za kraty nie trafiłem. Na szczęście był tam ojciec Roberta, który z nim mieszkał i on nie miał moich obaw. Wstał, powiedział sądowi, że to jakaś kpina, nigdy ludzi na oczy nie widział w swoim domu. Dostał karę pieniężną. Wyszedł, pierdolnął drzwiami.
Ja opowiedziałem co wiedziałem, również nie rozpoznając nikogo ze świadków.
Mniejsza o większość. Sprawiedliwość zatriumfowała. Wyrok brzmiał: rozwód z winy Anki.
Ale co jest najgorsze. Dzieci zostają przy matce a alimenty musi płacić Robert.
I tak to wygląda w 99% spraw w sądach rodzinnych.
Dzisiaj dzieci są już pełnoletnie. Same chętnie spędzają czas z ojcem. Ale to jego ukarali za niejego winy.

pozdrawiam
Grzesiek

Alter jego
O mnie Alter jego

pomarańczowy

Nowości od blogera

Komentarze

Pokaż komentarze (9)

Inne tematy w dziale Polityka