0 obserwujących
40 notek
42k odsłony
  284   0

Głos z marginesu

Mawia się potocznie że wiara czyni cuda, i zapewne takie a nie inne motto utkwiło w głowie D. Tuska bo pod tym względem, można by go uznać za człowieka głębokiej wiary gdyby nie pewna mała i subtelna różnica w prawidłowej interpretacji rzeczonej sentencji, bo tak po prawdzie – powinna ona brzmieć nieco inaczej. Wiara potrafi czynić cuda.

 

Słowo „potrafi” – to słowo klucz do rozwiązania zagadki sprowadzającej się w uproszczeniu do udzielenia próby odpowiedzi na nie mniej słynne czy też modne w Polsce powiedzenie:

Skoro jest tak dobrze, to czemu jest tak źle?– no bo przecież jeszcze nie tak dawno imć pan Rostowski odsyłał z ironicznym uśmiechem na ustach uczestników konferencji PiS do kalkulatora twierdząc z pewnością nieomal aksjomatu, że 60mld w budżecie wydatków zbilansować nie sposób, za to po wczorajszym pseudo expose premiera, ani nawet krztyny wątpliwości nie miał kiedy Tusk z wyraźnym wprost trumfem jął wyznaczać świetlaną wizję kraju mamiąc sejmową salę obietnicami inwestycji na kwotę po dziesięć kroć większą od wymienionej.

Cóż. Ja się jednak chyba muszę mylić co do owego słowa „potrafi”, bo jak z przemówienia wynika –

Wiara CZYNI cuda.

Panie premierze. Panu się reklamy pomyliły. To WIAGRAczyni cuda a nie WIARA, i to jeszcze pod warunkiem że ma się zdrowe serce. Jedna mała literka!, a tak wiele znaczy.

SKRTYORZERCOM NAIWNOŚCI WYBORCÓW MÓWIMY STANOWCZE NIE!

Wszyscy wiedzą, znają termin INERCJA – i zdają sobie sprawę, że gospodarka państwa zachowuje się jak olbrzymi okręt. Przechylenie steru w dowolną pozycję uwidacznia swoje zmiany dopiero po pewnym czasie, lecz jak pokazują obserwacje – nie trwa to nigdy dłużej niż dwa lata. Tymczasem – lat minęło już pięć i… ?, pod literką „i” kryje się to wszystko, w czym bezwzględnie ma pan rację!

NAJTRUDNIEJSZE SĄ ROZSTANIA.

Dla pana zaś będzie to szczególnie trudne, bo prócz sielskiego wprost nic nierobienia i rżnięcia w gałę – poprawka rżnięcie głupa też panu nieźle wychodzi – to zapłaci pan również za Smoleńsk.

Należę do ludzi dla których słowo „nadzieja” stanowi abstrakcję, lecz w tym właśnie momencie poczynię wyłom we własnej postawie kiedy powiem, że mam również nadzieję, iż do pańskiego nazwiska dołączą i inne – nie mniej na tym polu nazwiska zasłużone jak choćby największy bodaj łgarz w historii Rzeczypospolitej pani marszałek Kopacz, Graś, Niesiołowski i wielu wielu innych których to z racji objętości tekstu nie wymienię, bo zapewne starły by mi się od pracy literki na klawiaturze. Na nową zaś trzech dych nie mam, i jest pan panie premierze bezpośrednio za to odpowiedzialny.

Nie tylko jednak za to. Jest pan również odpowiedzialny za swoich ministrów, i tutaj czepię się postaci najbardziej chyba w historii świata zasłużonej w dziedzinie ukrytej eutanazji.

Tak litościwego co do cierpień chorych na nowotwory to chyba jeszcze nie było a zwłaszcza, kiedy rzecz tyczy dzieci, bo ile wiem, pan Arłukowicz jest chyba pediatrą. Jak bardzo stara się on ulżyć cierpieniom skracając im życie wie tylko ten, dla którego brak dostępu choćby do samych tylko leków wystarczy aby pozbyć się nadziei na wyzdrowienie, a przecież są jeszcze najnowsze osiągnięcia na świecie w dziedzinie onkologii lecz dostęp do tych technologii – zarezerwowany jest dla tych którzy posiadają worek gotówki. Nie wspomnę oczywiście nawet co w temacie mówi konstytucja.

Słowo „margines” jest jednym z tych, co do których pejoratywność jego wydźwięku lgnie niczym pszczoła do miodu, jednakże w Polsce, w moim kraju - ma jeszcze inne niż tylko pionowa linia na kartce znaczenie.  Tym marginesem panie premierze są dla pana ludzie. Nie ci – z ministerialnych gabinetów (choć i tutaj nie zawahałbym się cienia wątpliwości), ale ci – dzięki którym to państwo może jeszcze nazywać się Polska. Ludzie którzy kiedyś potrafili oddać co mieli najcenniejsze aby Polska była Polską, a dzisiaj zepchnięci na margines walczą o to, aby nie stać się bezdomnymi.

Istnieje w polskim języku takie słowo o magicznym wprost znaczeniu. Magicznym, bo potrafi się jawić czasami przykryte czapką niewidką. Tym słowem jest

ODPOWIEDZIALNOŚĆ.

Podejmując się jakiejkolwiek funkcji – zwłaszcza takiej, która swym zasięgiem obejmuje całokształt państwa a więc i ich obywateli, ta odpowiedzialność jest szczególna.

 

Tu (choćby nawet były) dobre chęci nie wystarczą.

Jak zmora wraca w Polsce ten sam i odwieczny problem jakim jest brak wysokokwalifikowanej służby cywilnej, i na tym polu również pan nic nie zrobił.

Mogą zmieniać się opcje polityczne, i nie miało by to większego znaczenia – bo w takich wypadkach większy czy mniejszy nacisk kładziono by na priorytety w jednej bądź drugiej dziedzinie gospodarki lub sferze życia społecznego, ale działali by w tym wszystkim fachowcy. Zarówno ci od kolei jak i ci znający się na budowie dróg lub stadionów. Szpitali i boisk piłkarskich. Tymczasem jak pokazuje historia i dzień dzisiejszy – każda zmiana po wyborach to czystki na każdym szczeblu państwowej administracji i obsadzanie tych miejsc „swoimi”.

W TEN SPOSÓB POLSKA NIGDY NIE STANIE SIĘ NORMALNYM KRAJEM.

Wiara potrafi czynić cuda, ale do tego potrzeba czegoś więcej aniżeli tylko niewidzialna ręka rynku.

Trudno winić za to przedsiębiorców, że gnębieni wysokimi kosztami pracy zatrudniają oni ludzi na śmieciowych umowach a tym samym z brakiem możliwości uzyskania kiedykolwiek emerytury.

Pisałem już o problemie ubezpieczeń http://lubczasopismo.salon24.pl/niemcy/post/451364,dlug-bismarck-a więc nie będę tutaj rozwijał tego tematu ograniczając się jedynie do krótkiej konstatacji. Trzeba zerwać z kretyńskim bismarkowskim systemem i zastąpić go prostą ideą. Tyle będę miał kasy na emeryturze – ile uzbieram SAM na swoim koncie.

Wiara potrafi czynić cuda, ale do tego potrzebna jest praca a nie – rżnięcie w gałę.

Słońce Peru – pora na zachód.

 

  

Lubię to! Skomentuj2 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale