0 obserwujących
40 notek
42k odsłony
  448   0

Żadna satysfakcja.

Nie będę stękał, kwękał że mówiłem, ostrzegałem. Autorytety miały stworzyć coś wielkiego, i stworzyły. Jedną wielką lipę – i tu muszę przyznać, siła autorytetów spowodowała, że owa lipa urosła do monstrualnych rozmiarów i nie wiem nawet czy nie przerosła ich samych.

 

Jeżeli ktoś się jeszcze nie zorientował o czym mówię to śpieszę z wyjaśnieniem. Wielce i szumnie zapowiadana warszawska konferencja ds. wyjaśnienia zagadki smoleńskiej http://www.konferencjasmolenska.pl/ z dumnie brzmiącym norwidowskim mottem „nie trzeba kłaniać się okolicznościom, a prawdom kazać by za progiem stały.

Co prawda od rzeczonego pana Norwida prawa do wypowiadania się w jego imieniu nie posiadam, ale skoro jego myśl, została już zawłaszczona – to i ja powiem co jak sądzę myśli sobie teraz pan Cyprian. W grobie się przewraca za to bezeceństwo!

Parafrazując słynną myśl Pawlaka (z filmu Sami Swoi), że „naród nie dzieli się na tych co za i tych co przeciw – ale tak zwyczajnie, na mądrych i głupich” – nie mogę w tym miejscu oprzeć się małej dygresji z przedstawionej myśli wynikającej, a w sposób bezpośredni nawiązującej do „panelów dyskusyjnych” (słynnej już przed rozpoczęciem obrad konferencji) i nakreślonych ich kierunków których to z racji ich absurdalności założeń nawet nie zacytuję, bo szerzenie głupoty ponad wszystko inne uważam za rzecz szczególnie haniebną.

Jeżeli kto sądzi, że można się zżymać na pomysły magistrów czy doktorów nauk przeróżnych, zaś profesorski przydomek przed nazwiskiem uważać należy za wystarczający atrybut wiarygodności ich wypowiedzi, to jest to sądzenie tak samo prawdziwe – jak podejmowane ongiś próby dekretacji smoleńskiego kłamstwa z przed blisko wieku. Zadekretować bowiem w zasadzie można wszystko prócz głupoty. Owa ostatnio wspomniana bowiem – jest!, i na wieki pozostanie neutralną naukowo oraz religijnie. Kiedyś nawet przed oczy, wcisnął mi się zamieszczony w gazecie anons matrymonialny w którym to pani szukająca męża nie przedstawiała swoich atrybutów innych poza jednym cyt. „wdowa po profesorze” – czyli zupełnie tak, jak by chciała powiedzieć „suczka po złotych medalistach”. Tak… przydomek prof. przed nazwiskiem to nobilitacja.

Dyskutować można o wszystkim. Tu – przepraszam że znowu przypomnę wartość przydomka prof. przed nazwiskiem – nawet o rewelacyjnych konkluzjach wynikających z pseudofaktu roli pancernej brzozy w inscenizacji sztuki pod tytułem katastrofa smoleńska, wielkim zaangażowaniu zespołów naukowców komputerów i licho wie czego jeszcze. Dyskutować jednak nie powinno się o zimnych silnikach tego, co szumnie i na spreparowanych zdjęciach określano ongiś „wrakiem prezydenckiego samolotu” z tego tylko jak sądzę powodu, iż pewien inżynier bez tytułu magistra pozwolił był sobie zaprezentować opinię iż w „momencie robienia zdjęcia” pozostawały one w temperaturze otoczenia – zaś garnek z wodą mający w swym założeniu stanowić potwierdzenie słuszności tej tezy – nie wytrzymał krytyki wynikającej z braku 100% powtarzalności wyników pomiarów przez owego inżyniera wykonywanych.

No cóż. Można i tak. Można na ludzi pluć, można ich szkalować, można poddawać w wątpliwość  wyniki ich pracy. Nie można jednak jednego. Pracować nad rozwiązaniem problemu, którego tak naprawdę nigdy nie było – bo przecież 10 kwietnia 2010r odbył się jedynie teatr. Wystawienie „sztuki” mającej w swym założeniu ukryć prawdę o losach 96 uczestników smoleńskiej pielgrzymki.

To znaczy można. Zwłaszcza – jeżeli przed nazwiskiem widnieje przydomek prof.

Jeżeli ktoś myśli, że tą moją pisaniną chcę zdyskredytować istnienie autorytetów niech myśli i nadal wierzy w to, że jeszcze w czasach zamierzchłej komuny nie wybudowano w Warszawie sieci podziemnych schronów i lotniskowych tras ewakuacyjnych dla ukochanej przez naród władzy – to niech wierzy nadal. Wszak oddawać się wizjom nieomylności własnych poglądów taką samą ma wartość jeżeli nie większą od głównej wygranej w Lotto.

Prawda to ma do siebie, że choć nie uświadczysz przed nią po wielokroć już przywoływanego  przydomka  - to ma inne, nie mniej oddające jej charakteru znaczenie. Jest święta prawda, cała prawda i gówno prawda.

Święta – jest jedna i jedyna. Cała – najczęściej bywa tylko z pozoru. Na temat tej ostatniej – proszę wybaczyć, ale nie będę się rozwodził. Brak mi przed nazwiskiem rzeczonego przydomka.

Pozdrawiam wszystkich profesorów.

 

P.S. Nieodległa w czasie wizja Europy - polecam na swojej prywatnej stronie http://amg.hostit.pl/?p=6465 

Lubię to! Skomentuj3 Napisz notkę Zgłoś nadużycie

Więcej na ten temat

Komentarze

Inne tematy w dziale