Nazwiska Kittel i Szarota trzeba bedzie sobie chwilowo zapamietac.
12-osobowa Rada Fundacji "Ucieczka, Wypędzenie" z Wielka Trzynasta w tle dokonala wyboru.
Niemiecki historyk młodej generacji Manfred Kittel został dyrektorem tworzonego w Berlinie muzeum niemieckich wysiedlonych.

(zrodlo: http://www.ifz-muenchen.de/)
Szef „Widocznego znaku” zna Polskę z kilku wizyt w Warszawie i Częstochowie. Uczy się polskiego, aby móc czytać w oryginale polskie prace naukowe i dokumenty.
Jak powiedział „Rz” Manfred Kittel, nie ma on żadnych związków rodzinnych czy też organizacyjnych z BdV. Pochodzi z rodziny osiadłej od dawna w Bawarii, której obce są doświadczenia przymusowych przesiedleń. Zajmował się historią relacji niemiecko-francuskich, a także problematyką wysiedleń Niemców sudeckich. Dwa lata temu opublikował książkę zatytułowaną „Vertreibung der Vertriebenen?” (Wypędzenie wypędzonych?). Dokumentuje w niej skomplikowane położenie wysiedlonych w powojennych Niemczech, często niechcianych i odrzucanych przez społeczeństwo.
www.rp.pl/artykul/2,330864.html
No i bardzo dobrze!
Wszystkie strony sa zadowolone. Jakby.
Zdaniem Roberta Traby, szefa Centrum Badań Historycznych PAN w Berlinie, Kittel jest profesjonalnym historykiem, który stoi przed nowym, interesującym wyzwaniem.
Z dużym zadowoleniem przyjęło wybór Kittela w środowisku Związku Wypędzonych (BdV). „Zwrotnica została ustawiona właściwie” – czytamy w oświadczeniu BdV. Odnosi się to także do składu rady naukowej fundacji, w której obok siódemki niemieckich naukowców znalazł się prof. Tomasz Szarota z PAN, a także dwoje historyków z Czech i Węgier.
Niezadowolony jest jak zwykle Ich Dziennik.
"Rewizjonista na czele Fundacji "Ucieczka, Wypędzenie, Pojednanie"
Zdecydowaną większością głosów, stosunkiem dziewięciu do trzech...
Profesor Manfred Kittel wśród części niemieckich, a także polskich historyków cieszy się opinią rewizjonisty historycznego...
W kwestii "wypędzonych" Niemców historyk od dawna opowiada się za otwartymi dyskusjami na ten temat. Jego zdaniem, do lat 90. problem ten był przez władze zachodnich Niemiec (szczególnie przez rządy związane z lewicą) celowo ignorowany. Temat wypędzeń przez wiele powojennych lat był tematem tabu, gdyż politycy bali się oskarżeń o rewizjonizm - stwierdził w jednym z wywiadów prof. Kittel, zarzucając Republice Federalnej Niemiec, że przez kilkadziesiąt lat los niemieckich "wypędzonych" odsuwała na bok ze względu na poprawność polityczną.
Waldemar Maszewski, Hamburg
www.naszdziennik.pl/index.php
Nie rozumiem, dlaczego pan redaktor Maszewski i Jego Dziennik sa przeciwni otwartym dyskusjom.



Komentarze
Pokaż komentarze (49)