Bylem. Milo bylo. Odwiedzilem wszystkie wiekowe ciotki, kuzynów, ich dzieci i wnuki.
Po raz pierwszy prawie zero wiadomosci rtv, nie kupilem ani jednej ksiazki ani gazety. Za w to w kiosku dwie stare plyty "Wilków". Internet tylko dorywczo.
Glogówek, piekne miasteczko, ale o 17-tej podnosza chodniki. Jest na rynku masarz ze swojska kielbasa, piekarz z krajankami, napoje alkoholowe wszedzie. I slysze "nie pij polskiego piwa, bo tam dodaja zòlc z byka, pij tylko czeskie i niemieckie".
Policja sie zmienila. Niedziela rano, za ostatnim budynkiem we wsi patrol. Aut jeszcze nie ma, bo w srodku mszy swietej, turysci jeszcze spia, chyba z nudów mlody milicjant z lizakiem mnie zatrzymuje. I zupelnie inna rozmowa niz kiedys z ponura milicja obywatelska. Zaczyna sie od "a co pan tak wolno jedzie, tu wolno 50, wszyscy jada co namniej 70, a pan jedzie 34, cha cha?". No to ja: "jade wolno, bo sie rozgladam, czy gdzie policja nie stoi, cha cha". Na to pan policjant "No to juz tylko jedno pytanie, cha cha, GDZIE pan ma w samochodzie gasnice?". Na to ja: "panie wachmistrzu, pan pójdzie do bagaznika, otworzy drzwi (kombi), to gasnica panu spadnie panu na prawa stope, zaboli, bo ciezka jest, cha cha". "A pan ma niemieckie blachy, u was nie trzeba miec gasnicy, skad pan wie, ze tu pytamy o gasnice, gdzie jest?". "Bo ja, panie rotmistrzu, czytam Salon24.pl". Pozegnalismy sie serdecznie i lece, bo 1000 kilometry czekaja. Gasnica miala homologacje jakies 30 lat temu.
Z niemilych rzeczy musze wspomniec, ze miedzy Legnica a Góra Sw. Anny na A4 zawsze cos jest. W druga strone troche mniej, za to na 5 kilometrów przed granica korek, bo w Niemczech kontrole graniczne. Wszystkie fury na jeden pas i mecz sprzeglo przez godzine. I zamiast juz wczesniej posortowac fury na mniej i bardziej podejrzane, to robia to przed samymi budynkami graniczników. Siedze sam w furze, bagazu zero, wiec mi mundurowy kiwa, zebym zjechal z pasa do kontroli i bocznym pasem jechal dalej.
Pod Dreznem gigantyczne korki, przyczyna chyba byl ostatni dzien wakacji szkolnych. I wypadki, bo co godzina obrywaly sie chmury. Na szczecie uciekalem na czas, za mna pod Chemnitz zderzylo sie ntp. 20 samochdów w takiej ulewie. Ofiary w ludziach, helikopter, prokurator, milicja, sanitarki, straz ogniowa, stop na calego.
Zamiast 10 godzin jechalem 13. Na szczescie jest tak, ze jadac na wschód trace 40 minut, a jadac z powrotem dzien jest dluzszy o 40 minut. Wiec o 21-je jeszcze widno.
Dlaczego ten tytul? Wzialem opery do odsluchania po drodze. Jedna bym faktycznie odsluchal, otwieram pudelko CD, a tam nie ma plytki. Wiec w zastepstwie: "Wilki" fajna kapela. CD "Baska" 10 zlp. , CD "Watra" z ponizszym KAPITALNYM utworem 50 zlp.


Komentarze
Pokaż komentarze (13)