Jak powszechnie wiadomo, ostatnie w 3 lata urodziny spedzilem na rowerze. Przez jezioro, w koronach drzew i na drezynie.
W tym roku wyjatkowo gdzie indziej. W Vaals w Labiryncie. Za mlodu bylismy z bajtlami w Bubenheim w labiryntach rzezbionych w polach kukurydzianych, teraz w labiryncie z prawdziwego zdarzenia. W czwartym kraju, na styku Niemiec, Niderlandów i Belgii. Czwarta Kraina - Neutral Moresnet - istniala tam od roku 1830 do 1919.
https://de.wikipedia.org/wiki/Neutral-Moresnet
Ale do rzeczy. W labiryncie sa rózne ustrojstwa z tamtych czasów.

(stara fotka, zródlo: https://de.wikipedia.org/wiki/Datei:Uitzicht_op_labyrint_3_landenpunt,_Vaals.JPG)
W srodku jest efektowny dom-wieza. I do tego ruszamy.

(nowa fotka, zródlo: https://www.visitzuidlimburg.de/erlebe-zuid-limburg/attraktion/amikejo-spektaklo-drielandenpunt/9287/)
Zgodnie z zasadami matematyki idziemy zawsze w prawo, zeby przejsc wszystkie drogi w labiryncie. I dojsc do centrum. Po godzinie znajdujemy sie na zewnatrz. Bez sukcesu. No to od wejsca ciagle na lewo. Nic tam. Wkurzony ide jeszcze raz sam po dokladnym zbadaniu planów labiryntu. Tym razem startuje srodkowa sciezka od wejscia. Tez nie doszedlem, bo na planie nie ma zaznaczonych drzwi "tylko dla ratowników" i bramek z lejaca sie woda.
Nic to, za rok nastepna próba.
I muzykálistycznosc. Slucham sobie powtórek "Powtórki z rozrywki". Nagranych w 2003 z satelity, pochodzacych z lat 90-tych. A tam cudna kapela Sinti & Roma. Na jutubke, jest! Sandra Mo z Drezdna i jej kapela, jak zywi, tylko 50 lat pózniej.


Komentarze
Pokaż komentarze (2)