19.12 zamilkl telefon. Gdzies poza chalupa. Melduje zaklocenie. Nie dzieje sie nic poza smsami, ze "roby sze". W niedziele wieczorem odkrywam na stronach telekomuny w mojej komórce, ze naprawili i zycza dalszego pelnego zadowolenia z ich produktow.
Telefon oczywiscie nie dzialal.
Dzwonie wczoraj na goraca linie telekomuny i rozmawiam mniej wiecej tak:
Reakcja byla natychmiastowa. Docynt z goracej linii obiecal, ze w piatek przed poludniem przyjdzie do mnie fachowiec i naprawi u mnie w piwnicy. Po 10 dniach nieróbstwa mowi mi w poniedzialek, ze przyjdzie w piatek. Wieczorem zagladam do mojej komórki: "nowe zaklocenie, ktos do mnie zadzwoni zeby ustalic termin wizyty". O terminie w piatek nic.
Dzwonie do goracej linii i mowie co i jak:
Dzisiaj dzwonia nagle wszystkie telefony. Jakis facet mowi, ze ma do mnie pytanie. Czy u mnie telefon dziala, bo on jest na rogu ulicy przy skrzynce rozdzielczej, naprawia komus telefon i widzi, ze jakis drut wisi zerwany. Ze chyba moj. To polutowal i pyta, czy w porzadku, czy zglaszalem moze zaklocenie. Bo jak nie, to on znowu musi zostawic jak bylo.
"Królu Zloty, mowie, pijesz moze palikotówke?!"
Nie mial czasu, ale ze nastepnym razem. I mowi, ze ktos tam musial dawniej cos naprawiac, i reka mu sie musiala temu komus omcknac, bo widac ze drut byl zerwany i styk juz zasniedzialy.
Za tydzien spytam w goracej linii telekomuny jak daleko sa z moja naprawa. Te ich gorace linie sa pono gdzies pod Szczecinem i marnie oplacane. Ale Made in Germany.
http://amstern.salon24.pl/622724,spokojne-swieta-dzieki-telekomunie
A propos: w hotelu "Awangarda" w Kolobrzegu podaja niemieckim rencistom na Wigilie nalesniki. Dwutygodniowy pobyt kosztuje z dojazdem 900 euro. Lekarza od relaksu widac rzadko i nie zna niemieckiego, jedzenie pod psem, brud i smród. Skargi do poczytania na stronach hotelu. Zdjecia cudne. Hotel ten poleca 9% z tych, ktorzy przezyli pobyt tam.
(784) 373 373


Komentarze
Pokaż komentarze (6)