15-tonowy wielorybek zabladzil w zatoce i osiadl w nocy z niedzieli na poniedzialek na mieliznie. Sam nie dal rady sie uwolnic, to wczoraj sciagnieto ciezkie koparki i te przed nim kopaly kanal do morza. Wieczorem prace musiano przerwac. Biolodzy uspokajali stworzenie, mówili do niego, zeby tylko nie zamknal oczu i sie nie poddal. Wedlug biologów morskich dzisiaj byl dzien ostatniej szansy.
W nocy wielorybek sie uwolnil. Wyplynal kawalek drogi do Baltyku, zawrócil, zakwiczal radosnie, puscil pare fontann wody. Zeby przypadkiem znowu nie osiadl, to "pogoniono" go statkami na pelne morze.
Chlopak i tak musi szybko znalezc droge do Morza Pólnocnego, bo tutaj jest woda za malo slona i zginalby. Ratownicy próbuja sledzic go dronami.
Ufff, kamien z serca!


Komentarze
Pokaż komentarze (34)