Dzisiaj notka wyjątkowa. Za 100 carskich rubli wynająłem na jedną notkę bloga szanownej Xiężnej.
List Komandora z Antypodów do Xiężnej ciekawy. Proszę o życzliwe komentarze.
List z antypodów
To nieszczęście, że Polska nie miała swoich kolonii – teraz byłoby dokąd emigrować bez wizy. Tak jak to dzisiaj robią Portugalczycy, ktorzy emigrują z Portugalii do Brazylii i Mozambiku, gdzie nie ma fali emigracyjnego arabstwa i gdzie dawni “podbici i wyzyskiwani” witają ich z otwartymi ramionami. Ale o tym się na ogół nie pisze, bo to by było niepolityczne.
W czasach British Raj w Indiach – czyli tuż po wojnie - kolonią, która się rozciągała od Karachi do Singapuru, zawiadywało 956 białych urzedników – tylko dziewięciuset pięćdziesięciu sześciu! W czasach, kiedy nie było Pakistanu, Bangladeszu, Burmy, Malayazji, Brunei itp. tworów, w tych dawnych koloniach jeździły pociągi, w szpitalach było światło i czyste łóżka, nikt sie nie mordował co chwilę, nie było satrapów plemiennych i nkt nie zbierał datków on-line na czystą wodę dla Murzynków, na światło w szpitalu, na reperację kolei i mostów, na dożywianie w czasach suszy albo powodzi itp., itd . Londyn się o to wtedy starał i sięgał do kieszeni, jak było trzeba. Nikt nie żebrał na to tylko, żeby państwo jakoś funkcjonowało z dnia na dzień.
Jak byłem osobistym gościem plemienia Small Nambas na wyspie Malekula w niepodległym Vanuatu - dawnej koloniii angielsko-francuskiej, to mnie wódz tego plemienia - Kamalindrumbanga - pytał, czy bym może zechciał zostać u nich białym kolonem na tej wyspie, bo im takiego białego właśnie teraz, po uzyskaniu niepodległości, strasznie brakuje.
- Co z tego – powiadał wódz – że noszę podkoszulek z napisem „Free Vanuatu”? Co z tego, że mi nad głową lata samolot z flagą Vanuatu na ogonie, jak już nikt nie truje moskitów i żaden telefon na wyspie nie działa? Co z tego, jak latarnia wejściowa do Port Sandwich nie świeci już od lat? Na co nam taka niepodległość? Kiedy był tu biały, to wszystko działało, jak w zegarku - wszyscy wiedzieli, kto dzisiaj ma zbierać kokosy, kto je łupić ze skóry, a kto pakować w worki i odnosić na nabrzeże.
Teraz mamy tę nową ludową niepodległą spółdzielnię łupania kokosów – tylko nikt w niej nic nie robi, bo się ludziskom pomieszało we łbach, że jak wszyscy są niepodlegli, to nikt nie musi ruszać palcem. Każdy teraz dyrektor albo komisarz, a jeść trzeba. Tak że może byś został u nas jako ten stary kolonista? Chałupa po tym Francuzie, co tu rządził, ciagle stoi. Rano wstaniesz, wypijesz kawę i palcem pokażesz - kto zbiera kokosy, kto je obiera, a kto nosi worki na nabrzeże. Ale my z kolei wierzymy, że ty wtedy uruchomisz telefon i postarasz się o to, żeby ktoś wytruł komary i żeby przynajmniej raz na tydzień podpływał tu statek po worki kokosów.
- Bo tego nam własnie tutaj trzeba – podsumował wódz. - Białego na werandzie, który z rana pracuje palcem, żeby ludziska wiedzieli, co który ma robić. Bo inaczej im się nadal będzie przewracało w tych durnych niepodległych łbach. A jeśli chodzi o wizę i inne takie głupstwa, to ja już załatwię z tą teraźniejszą niepodległą bolszewią w Port Vila, żeby ci dali spokój.
Czyli krótko mówiąc, było to jawne zaproszenie, żebym odwrócił nowoczesne wiatry niepodleglości i wprowadził ich wyspę z powrotem w koleiny kolonii – które to czasy teraz każdy wyspiarz wspomina z łezką w oku!
Może to jest lekarstwo na te postkolonialne bóle Europy? Może by tak jutro zadzwonić znienacka do Ougadougu w Burkina Faso i oświadczyć im, że polski gubernator razem z kompanią wojsk kolonialnych, zespołem lekarzy, szwadronem Państwowej Policji Konnej i kierownikiem placówki Polska Poczta&Telegraf&Telefon przylatuje we czwartek wieczorem i żeby wysłali konie na dworzec, bo w piątek z rana odbędzie się podniesienie biało-czerwonej flagi na wszystkich państwowych masztach, a Burkina Faso od jutra zmienia nazwę na Polska Górna Wolta? Nie zdziwilbym się, gdyby tam zaraz nastapiły propolsko-prokolonialne demonstracje rozentuzjazmowanych tłumów!
Komandor
(399) 498 765


Komentarze
Pokaż komentarze (30)