Wrocilem z wizytacji caly i zdrowy.
Swego rodzaju hajlajtem byl wyjazd na cmentarz do Zyrowej. Pierwszy raz w zyciu bylem w Zyrowej, mimo, ze bylem paredziesiat razy na Gorze Sw. Anny.
Wjezdzam do wsi, Nie widac kosciola, nie widac cmentarza. Pytam czlowieka za plotem "Majster, kaj tu je...". Przerywa mi mowiac, zeby jechac tam w dol, az do kozy i potem w lewo. Mowie, ze jeszcze nie powiedzialem dokad mi po drodze. On na to: "chopie, cudze auto, to wiadomo, ze do grobu Ditra".
Dzieki.
Cmentarz, grob, kwiatow i wiencow na poltora metra. Modlitwa, powrot. Czesc Jego pamieci.
Przejrzalem gazety. Popytalem ludzi z okolicy. Nie ma seryjnego mordercxy.
Przewdzinga zabili najwyrazniej jacys gangsterzy ("burmistrz miasta tej wielkosci nie moze uniknac jakichs ukladow"), Sasiada Krolla z Krapkowic zabili jacys kumple od flaszki, a kobiete w Zdzieszowicach najwyrazniej jej maz. W tym samym dniu w Zdzieszowicach zadzgano kolejnego czlowieka, pono kumple od flaszki.
Prokuratura mogla czesciej i obszerniej informowac. I uniknac zamieszania.
21712


Komentarze
Pokaż komentarze (4)